poniedziałek, 17 grudnia 2012

Hej

Słuchajcie, nie wiem co mam napisać albo zrobić, żebyście komentowały/li. Pod poprzednim postem nie dodałam wam nic typu- za 7 komentarzy rozdział. No ale chyba do tego wrócę, bo jak tak nie napisze to skomentują może dwie osob max, tak jak poprzednim postem :( krytykę też przyjmuję. Skomentujcie 16 rozdział (ten ostatni dodany) to daje mobilizacji i rozdział pojawi się szybciej!!!

CZYTASZ = KOMENTUJESZ!
(Inaczej niestety blog będzie zawieszony :(.  )

niedziela, 16 grudnia 2012

Rozdział 16

Rozdział 16

  
        -JA OTWORZEE!! NIE BO JA!- Razem z blondynem pobiegliśmy jak najszybciej do drzwi, ale ja byłam pierwsza! Otworzyłam je i po prostu wyrwałam wszystkie pizze dostawcy. A było ich, aż 4 XXL!  UHU!!!
 -Ej! - Zauważyłam jak chłopak biegnie za mną, więc jak tylko wbiegłam do salonu schowałam się za Liama wstającego z kanapy.
 -yyy... Wybacz Nev, idę zapłacić, bo strzelam, że tego nie zrobiliście ;o- odszedł, a ja zanim się zorientowałam Niall rzucił się na mnie. Przewróciłam się wypuszczając wszystkie trzymane pudełka, co spowodowało, że się pootwierały i połowa wylądowała na nas a część na ziemi i pozostałych.
 -Niall!
 -Neave!
 -CO?! GÓWNO! Nie ty! sprzątasz! Ja?! To przez ciebie! AAAA!
 -I złaź ze mnie grubasie!- Wrzasnęłam
 -Ja nie jestem gruby!- Wygramoliłam się spod niego i spojrzałam na siebie. Strząchnęłam raz kawałki pizzy.
 -Poczekaj..-Zayn się zwrócił do mnie i wyciągną z moich włosów kawałek salami.
 -fuu.... będę musiała umyć włosy! Obrażam się!- Tupnęłam i wbiegłam na górę do swojego pokoju udając, że mam focha. Zamknęłam drzwi i od razu udałam się do szafy z ubraniami. Wyciągnęłam długie dresy i czarą bokserkę. Przebrałam się w to i uczesałam się w luźnego koka. Usłyszałam pukanie.
 -Kto?
 -Ja.
 -Kto ja?- Dopytałam choć dobrze wiedziałam po głosie kto to.
 -Nie wydurniaj się. Idziesz zapalić?
 - Nie pale.
 -Palisz.
 -Nie, rzuciłam.
 -Aha? Bo ci uwierzę.
 -Idź, bo nie zmusisz mnie, żebym do tego wróciła- Od czasu do czasu lubię sięgnąć do fajek, ale ostatnio robię to za często jak na osobę nie palącą, więc ograniczę się, żeby znowu nie wpaść w nałóg.
 -No okej, szkoda- Słyszałam odchodzące kroki, ale zaraz znowu ktoś walił w drzwi- NIE IDE ZAPALIĆ!- Wydarłam się.
 -YYY... otworzysz?- To już nie był Zayn, to był Lou. Szybko podeszłam i przekręciłam kluczyk pod klamką. Drzwi się otworzyły i weszliśmy do środka- Kazali mi wziąć cię na dół. Oglądamy film.
 -Jaki?
 -Jakąś komedie.
 -Dobra już zaraz zejdę.
 -A tak na marginesie. Ty palisz?
 -Nie!- Odpowiedziałam znacznie za szybko- Znaczy... no nie.
 -Niall wie?
 -A co on do tego ma?
 -Czyli jednak przyznajesz, że palisz.
 -Nie. Ja nie pale, a on nie ma się czym przejmować. Poza tym, co on jest? Moja niańka?
 -No tak jakby- uśmiechną się.
 -Nie pale.
 -Udowodnij mi.
 -Pfff.... ciekawe jak, i nie muszę ci nic udowadniać, wiem swoje.
 -ehh.. no dobra, ale jak coś do mnie też możesz się zwracać- Wow... Do Lou z problemami?? Tego bym się nie spodziewała. Przytaknęłam.
 -Ty też się nie martw jestem duża- Posłałam mu delikatny uśmiech.
 -LOUIS!!! CO TY TAM Z NIĄ ROBISZ?! NA DÓŁ I TO SZYBKO!!!!!!
 -Chyba musimy zchodzić, twoja niania się niecierpliwi- Walnęłam go w ramię i równo zeszliśmy i siedliśmy na fotelach.
 -Już się bałem- Odetchną artystycznie i rozłożył się z resztą na dużej rozłożonej sofie. Film się zaczął, był całkiem fajny, znaczy dobre teksty, ale ogólnie trochę nudny.

  ** Godzinę później**
   
    -Ludzie zamiana- Jęknęłam- Tyłek mi zdrętwiał.
 -Ja chce na fotel- Zamieniłam się z Louisem. Położyłam się między Liamem, a Zaynem z wyciągniętymi nogami i kontynuowałam oglądanie. Zaraz zmienili film na jakiś romantyczny czy coś. Nie znoszę takich. Strasznie się nudziłam i tylko bawiłam się to palcami to włosami.
 -Ejj. Idziesz?- Szepną ktoś z prawej strony ucha.
 -Gdzie?- Spytałam bezgłośnie. Ułożył ręce przy twarzy tak jakby trzymał tam papierosa. Od razu zaprzeczyłam głową. Nie mogę się poddać i iść. Odwróciłam głowę i napotkałam wzrok Tomma z fotela. Najwidoczniej musiał zaobserwować to jak mnie pytał. Nabierze coraz większej pewności, że zatruwam swoje ciało. Zayn jeszcze raz mnie szturchną, odwróciłam oczy w jego kierunku, ale znowu zaprzeczyłam, on wzruszył ramionami.
 -Masz- Podał mi mały kluczyk, pewnie do któregoś z pokoju i wstał. Poszedł na górę, zrobiło się luźniej więc przesunęłam się na jego miejsce robiąc go więcej wtulonym Li i Danielle. A właśnie, ja jeszcze z nią nawet nie gadałam. Jutro to zrobię.
 -Idziesz spać?- Zapytała siostra, która właśnie do mnie podeszła- Nie odpowiedziałam tylko wstałam i poszłam za nią Nie miałam ochoty dłużej oglądać tego badziewia, ale reszcie najwidoczniej bardzo się podobała. Obie wzięłyśmy szybki prysznic i przebrałyśmy się w piżamy. Miałam tą co ostatnio w hotelu, od razu wskoczyłam do łóżka. Co dziwne nie mogłam zasnąć. Zawsze szybko mi to przychodziło. Byłam tak zmęczona, a jednak nie mogłam. Leżałam tak bardzo długo przekręcając się z boku na bok. W każdej pozycji było mi niewygodnie i się wierciłam.
 -Peam? Śpisz?- Nie odpowiedziała, więc musiała już dawno odpłynąć. Spojrzałam na telefon. Była... już prawie druga w nocy! Wszyscy spali tylko nie ja. Usiadłam na łóżku i spuściłam nogi na zimne panele. Wstałam i nie wiem po co i wyjrzałam przez okno. Wszędzie ciemno i cicho. Nagle zauważyłam otwierające się drzwi do pokoju. Podskoczyłam przerażona.
 -Ty nie śpisz?!- Szepną Niall. Co on tu robi w środku nocy?! Nie wiedząc co zrobić przestałam mrugać i stałam, może pomyśli, że lunatykuje?- Ej... Jesteś tam?- Dotkną mnie za rękę i pomachał przed oczami- Wiem, że udajesz, choć- Pociągną mnie na korytarz.
 -Co chcesz? W środku nocy!
 -Ciszej. Patrze czy jest u was Zayn, bo nie ma go w pokoju u nas ani u chłopaków.
 -Może wyszedł na spacer?- zasugerowałam.
 -Wątpie. A ty czemu nie śpisz?
 -Yy... przed chwilą się obudziłam i wyjrzałam przez okno.
 -Dobra idź spać, ja też idę jutro się znajdzie.
 -Niall?
 -Tak?
 -A patrzyłeś we wszystkich pokojach?
 -Tak, tych zajętych, jeden jest zamknięty, a co?
 -Nic- Weszłam do pokoju i poczekałam aż odejdzie. I tak nie mam co do roboty, więc nie zaszkodzi sobie z kimś pogadać. Kiedy byłam pewna że poszedł wstałam, ale szybko się zawróciłam i zabrałam ze sobą kluczyk który mi dał, może jest od tych drzwi? Cicho na palcach zeszłam piętro niżej i włożyłam kluczyk do odpowiedniego zamka. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka, nie myliłam się, był tam, ale on spał?

Leżał na podłodze, więc szybko do niego podeszłam.
 -Zayn?- Potrząsałam nim- Zayn, obudź się -Trząsłam nim coraz mocniej, ale on nie reagował. Zobaczyłam dookoła porozrzucany biały proszek, odwróciłam się na chwilę i wzięłam odrobinę na palec. Co to do cholery?- Pomyślałam. Wróciłam do leżącego chłopaka, ale już go tam nie było. Czułam jak stoi za mną, więc się obróciłam na kucaka i spojrzałam na niego. Miał w ręku woreczek i pudełko z grzechoczącymi tabletkami. Patrzyłam na niego z przerażeniem, a on stał jakby w furii z chęcią zabicia mnie.
 -Zayn?...- Wyszeptałam- Co robisz? Zayn!- Dopadł mnie. Usiadł okrakiem na ziemi trzymając ręcę, teraz miał je w jednej swojej silnej. Otworzył zębami małą torebeczkę- Przestań! - Kciuk wsadził mi do ust otwierając je- Cz.. czem.u - wydukałam dławiąc się.
 -Bo prosiłem cię o pomoc, a ty jesteś ślepa. Nie chciałaś mi pomóc, więc cierp razem ze mną- Byłam rozdygotana, ale próbowałam się bezskutecznie wyrwać. Przystawił folie mi do ust i przychylił. Cała zawartość wleciała do mojego gardła powodując zakrztuszenie i piekący kaszel.
 -Nie!- Odrzuciło mnie po jego uderzeniu w twarz.
 -Cii... masz- Wyrzucił z małego pojemniczka masę tabletek w moją stronę. Wszystkie z hałasem upadły wokół mnie pod ścianę o którą się opadłam- Bierz!- Kazał mi, ale ja zaprzeczyłam i schowałam twarz w kolana. Nie mogłam nic zrobić kiedy podszedł i kolejny raz dostałam w policzek. Łzy mi ciekły i miotał mną strach. Cały czas krzyczał, zobaczyłam,że klamka się rusza i ktoś próbuję wejść do środka, ale drzwi są zamknięte- Bierz to!- W drżące dłonie wzięłam jedną pigułkę i połknęłam, a potem kolejną i tak połowę wszystkich leżących. Czułam, że zaraz mnie zemdli, byłam zgięta w pół z mokrymi kosmykami włosów od łez. Ktoś krzyczał za drzwiami.
 -AA!- Wrzasnęłam z bólu który mi zadał zaczęłam czołgać się po ziemi do do przeciwnej ściany, aby otworzyć drzwi z zamkiem. Syknęłam i jeknęłam kiedy biorąc mnie do góry bluzka się zdarła a ja z poranionymi plecami upadłam na ziemię. Wszystko było takie rozmazane i niewyraziste. Podniosłam się i ostatkiem sił dobiegłam do drzwi, włożyłam w nie klucz i przekręciłam.
 -Chce tylko twojej pomocy!  Potrzebuje pomocy! - Wrzasną za mną a ja poczułam, że upadam w czyjeś ramiona. Już nic nie widzę, czuję i słyszę.


_____________________________________________

No siemanko :D Pewnie was zaskoczyłam tym pewnym wydarzeniem, ale taki mi podsunęła wena. Jak myślicie, coś się stanie? Czy może czegoś się domyślacie o co chodzi? Wiem, że w ogóle trudno to pewnie ogarnąć, ale niestety, właśnie miało wszystko dziać się szybko i tak... niewyraźnie ;).

KOMENTUJCIE! TO DAJE MOBILIZACJE!


piątek, 14 grudnia 2012

Rozdział 15 :D

   **Z perspektywy Neave**

   Jesteśmy od jakiejś godziny na plaży i jest cudownie! Słońce tak grzeje, że nie mamy na nic sił, tylko leżeć i się wylegiwać. Razem z Peam leżymy teraz na ręcznikach opalając plecy.
 -Posmarujesz mnie? Nie chce żeby skóra mi zeszła- jęknęła siostra.
 -Nie chce mi się...
 -Prooooosze...?
 -Spadaj.
 -Świnia.
 -Wieprz.
 -EJ! Nikt tu nie jest świnią ani wieprzem! Obie jesteście ślicznymi kocicami- między nas wepchał się Loui.
 -Kiepski podryw- Skomentowałam.
 -A której posmarować plecki?
 -Mi. Nie mi pierwszej. Zamknij się...- Mówiłyśmy do siebie a chłopak się roześmiał i siadł na Peam.
 -To niesprawiedliwe, ja chciałam też być pierwsza.- Schowałam głowę w ręce aby słońce mnie nie raziło w oczy- AA....- Poczułam jak ktoś mokry siada mi na grzbiecie- Louis, idź jednak do niej i won ze mnie, nawet się nie oglądając warknęłam. On się nie odezwał tylko wziął krem z boku i polał mnie nim przez całą długość pleców. Osunął się do tyłu
a mój tyłek i powoli zaczął rozsmarowywać balsam. Delikatnie i dokładnie jakby pieścił jakąś królową. Bym mogła tak leżeć cały dzień. To też jak masaż... Ale z cielskiem na dupie. Był trochę ciężki, ale nie zwracałam na to uwagi, było mi wygodnie i dobrze, więc modliłam się, aby robił to jak najdłużej. Takie odprężenie mogłabym mieć cały czas. Zszedł dłońmi niżej i prawie pod sobą rozsmarowywał olejek. Poczułam jak rozpina mi stanik więc zareagowałam.
 -Czy mógłbyś być tak łaskawy i nie był takim zboczeńcem? Bo się ciebie boje. Jesteś tam? Halo?- Czemu się nie odzywa ten debil? Czyżby się tak skupił na pieszczeniu mojej skóry, że zapomniał o wszystkim? Tsa...  Kiedy rozprowadził tyle ile należy zaczął głęboki masaż, aż cicho westchnęłam.
 -No. To gotowe- Odezwał się Lou.
 -oooo... A było tak fajnie.
 -Co?- Otworzyłam jedno oko i zerknęłam w bok.
 -Lou...?- Stał nade mną, ale ramiona cały czas były odprężane. Obróciłam się i zobaczyłam Malika. Zatkało mnie. Chętnie bym go zwaliła, ale zważając na to, że na mnie siedzi, a ja mam rozpięty biustonosz to wolę się nie podnosić- czy byłbyś tak łaskawy i ze mnie zlazł?- powiedziałam z wyrzutem.
 -Oh... wcześniej jakoś nie narzekałaś-  -_- - No, ale jeśli chcesz- podniósł się. Poczułam jak mój stanik wysuwa się spode mnie.
 -MALIK!- Wrzasnęłam- Okryłam się ręcznikiem na którym leżałam i wstałam- Oddawaj!- Warczałam.
 -Hmmm... zastanówmy się... nie.
 -Czego chcesz?- Cmoknął do mnie w powietrzu- HAHA! Jaja sobie robisz?! Oddaj!- Kiedy ruszyłam w jego kierunku on zaczął uciekać w stronę wody. już zaraz zanurzył się w niej, a ja wciąż stałam na brzegu. Ej? A czy on przypadkiem nie umie pływać? Chłopaki coś się z niego nabijali, ale w takim razie? Co on robi pod wodą? Jest ona tak czysta, że dokładnie widzę gdzie jest, ale szybko domyśliłam się, że jest na głębokości hmm... w każdym razie jakby wstaną to ledwo co tyłek by mu zamoczyło więc to nie wielki wyczyn. Zaczął do mnie powoli podpływać/podchodzić (podciągał się po dnie rękami) więc od razu się odwróciłam i odeszłam na wszelki wypadek jakby chciał i mnie tam zaciągnąć. Odeszłam parę kroków, aż znalazłam się na piasku.
 -Niall?!
 -No?!
 -Czy mógłbyś mi troszeczkę pomóc?!
 -Z czym?!
 -No nie wiem! Może z twoim przyjacielem, który .. A!- Pisnęłam kiedy poczułam mokre ręce podnoszące mnie- WŁAŚNIE Z TYM DURNIU! Puść mnie! AA!- Piszczałam jakbym miała zaraz zginąć, a jednocześnie wierciłam się by uciec lecz jego żelazny uścisk trzymał mnie mocno. Stanęliśmy dość głęboko, do jego ramion. Zamoczyło mi dolną część bikini i brzuch.
 -Proszę Zayn puść..- jęknęłam- wystawił dzióbek na co prychnęłam- chyba śnisz- Zaraz po tych słowach znowu krzyknęłam kiedy udał że mnie puszcza i zsunęłam się w dół.
 -To jak?
 -Nigdy. Nie lubię cię! [Pisk] MALIK?! ZABIJE CIE!!!!- Wstałam na nogi . Mokre włosy spadały mi na twarz. Chłopak zaraz zagwizdał i zorientowałam się, że nie mam na sobie ręcznika. Szybko zakryłam się rękami i rozglądałam w poszukiwaniu kawałku materiału. Miałam groźną minę i miałam wrażenie, że zaraz  zgniotę go samym wzrokiem, on tylko się szczeżył i bawił się trzymanym ręcznikiem w lewej ręce, w prawej zaś miał mój biustonosz.
 -Proszę. Teraz mogę ci go oddać- Wystawił prawą rękę, zamachnęłam się ręką by go odebrać, gdy tylko go złapałam Zayn chwycił mnie za rękę i obrócił że stałam tyłem blisko niego.
 -ZAYN! NIE MOLESTUJ JEJ TAM!- Krzyknął ktoś za nami.
 -Noooo dobra..!- Cmokną mnie w policzek i wypuścił z moją własnością. Chciałam ją teraz założyć, ale nie zrobie tego przy tym zboczeńcu, więc odeszłam parę kroków i się odwróciłam do niego tyłem, ale tam wcale nie było lepiej.
 -PO KAŻ CY CKI!- Śpiewał Styles jakieś 10 metrów ode mnie.
 -Żyje wśród debili -_- Zboczeńce, zboczeńce wszędzie.
 -Uhu... wybieraj przy kim się ubierasz!- Krzykną za mną sprawdza całego tego zajścia. Najchętniej obu bym przywaliła, ale w tej sytuacji to mało możliwe.
   Wdech wydech wdech wydech. To wcale nie straszne pokazać cycki któremuś z nich prawda?! Kurwa! YYYYYYAAAAA!!! Nie mogę tak. Od strony lądu mam Malika, z przeciwnej podpływającego Stylesa. Pięknie, wspaniale! Zgaduje, że nie puści mnie na plaże, więc nie mam wyboru. Przeklęłam w myślach ich obu i zwróciłam się w stronę Zayna. Wole jego, wkurwiającego chuja niż tego... yyy dziwnego, zboczonego, ślicznego chłopczyka. Czy mówiłam kiedyś jak nienawidzę tych dwóch? Liama lubię, Louisa też lubię, ale oni mnie po prostu dobijają. Jak najszybciej nałożyłam stanik przy gwizdach i okrzykach stojącego przede mną mulata. Kiedy tylko zapięłam zapięcie omijając szerokim łukiem zwalonego człowieka wyszłam z wody.  Zobaczyłam jak macha mi Peam z ręcznika wołając mnie do siebie. Wzięłam ręcznik leżący obok i położyłam się obok siostry.
 -Czego?
 -Chyba mu się podobasz- Zachichotała.
 -Tsaa.. Po pierwsze on ma dziewczynę, a po drugie nie, na pewno nie.
 -Oj nie przesadzaj.
 -EJ! JA IDE BO DAN WŁAŚNIE PRZYLECIAŁA! BĘDZIEMY W DOMU!- Liam nałożył koszulkę, klapki i od razu pobiegł do swojego samochodu stojącego przy domku i pospiesznie odjechał.
 -Oni chyba muszą się kochać. A on zaraz się zabije- Stwierdziłam.
 -Też tak uważam- Przyznałam rację.
 -Ej która jest godzina?
 -Nie wiem. Koło 16, a co?
 -Nic tak się pytam. Niedługo się zbieramy.
 -Idziemy popływać?- Zapytała po chwili.
 -Ja już sobie popływałam, na więcej nie mam ochoty.
 -Y. Chłopaki idą, chodź nie marudź- jęknęłam i za jej pomocą wstałam i powoli poszłyśmy w stronę brzegu. Na początku stałyśmy po łydki, ale po zachętach chłopaków weszłyśmy do niech- po brzuch. Malik cały czas się do mnie szczeżył, ale ja nie zwracałam na to uwagi. Świetnie wszyscy się bawiliśmy i nawet chwile pograliśmy w piłke, ale po długim czasie znudziło nam się to, a ja z Niallem cały czas narzekaliśmy, że chce nam się jeść. Inni dla świętego spokoju zgodzili się z nimi. Wszystkie rzeczy spakowaliśmy w nasze torby podręczne i już po kilku minutach byliśmy na podwórku. Wszyscy zostali jeszcze na chwile rozwieszając ręczniki, ja swojego nie odebrałam, więc od razu poszłam do środka.
 -Fuuu..- Zakryłam oczy. Li i prawdopodobnie Dan siedzieli na kanapie i obściskiwali się- Ludzie nie przy ludziach- Pomknęłam szybko na górę. Przebrałam się i zaraz byłam z powrotem na dole gdzie wszyscy już siedzieli.
 -To co? Co jemy?
 -PIZZA!- Krzyknęłam razem z blondynem. Zaczęliśmy tańczyć i wygłupiać się.
__________________________________________________

Siemanko :* macie krótki ale mam nadzieję, że skomentujecie! Poniżej macie zdjęć troszeczkę :D

A więc, Paem!:

Neave i Zayn (oczywiście mamy ją tu w staniku ponieważ nie będę wam tu wklejała nagiej dziewczyny :D) :
(I Zayn trochę taki blady ale oj tam :D)

I jeszcze raz Neave sama:
Nie wstawiam dzisiaj chłopców :*

DO ZOBACZENIA! KOMENTUJCIE!!!!!!!!!!



środa, 12 grudnia 2012

Rozdział 14

**Perspektywa Peam**


   Obie stałyśmy w pokoju opiekunów jak na baczność. Ja byłam chociaż ogarnięta, omijając trochę zelektryzowane włosy. Ale Neave to laska pierwsza klasa. I jeszcze w dodatku miała na sobie króciutkie spodenki ledwo zakrywające tyłek  dużą koszulkę. Jej typowa piżama.  Pan Mccalister odezwał się pierwszy.
 -Powinnyście dostać niezłe wciry za budzenie całego hotelu!- Wydarł się.
 -Nie mało brakowało, a by obsługa przychodziła i nie tylko wy byście dostały ochrzan!- Stałyśmy jak pałągi ze spuszczonymi głowami tłumiące śmiech.
 -Przepraszam?...- Odezwała się cicho Neave podnosząc lekko rękę dając znak, że chce się o coś zapytać. 3 Pary oczu spojrzało na nią groźnie- Mogę te kapcie?- Wskazała na wełniane ciapy w przedpokoju. Myślałam,m że wybuchnę śmiechem- Zimno mi w stopy- dodała. Ci zdawali się załamani, ich wzrok i wyraz twarzy to zdradzał. Pozwolili jej a ona szybko je nałożyła i wróciła na miejsce. Cały czas chichocząc stałyśmy przed nimi słuchając o naszym niedorzecznym zachowaniu.
 -Myślałam, że jesteście grzeczne i ułożone jednak myliłam się- Powiedziała starsza kobea. Westchnęłam. Jeden wybryk zmienia całkowicie o nas zdanie. Super- I zaraz przychodzi zabrać was brat, rozmawiałem z waszym ojcem i wyraził na to zgodę- Zakończył szef taty. Czy tylko ja dopiero wczoraj się o tym dowiedziałam? Zgaduję, że to właśnie dzięki kasie udało im się nas stąd szybko wypisać. Nagle rozległo się pukanie- Proszę- odezwał się właściciel pokoju.
 -Chciałem powiadomić, że za- Blondyn spojrzał na nas ze zdziwieniem- Jakąś godzinę zabieram je- wskazał na nas.
 -Wejdź proszę- niepewnie podszedł do nas.
 -Coś się stało? Nie sądziłem, że je tu spotkam- Mówił z uśmiechem- Co zrobiłyście?
 -TO ONA!- Wskazałyśmy na siebie- ŻE JA?! TO TY ŚWINIO/WIEPRZU! PRZESTAŃ POWTARZAĆ! YYYYY!!!!!- Założyłyśmy ręce na piersi i za chwile usłyszałyśmy śmiech brata.
 -Z czego tak rżysz co?- Neave.
 -Z was. Mówiłem wam, że was kocham?
 -Nie- Odpowiedziałyśmy znowu równo piorunując się wzrokiem.
 -To to mówię. Więcc... czemu tu stoicie? A ty w dodatku w sexi piżamce?
 -SPADAJ!- Warknęła. Sama powiem, że jak na rano wyglądała nieźle. Szef ojca co chwila na nią zerkał. A jak szła po te kapcie to nie mógł się oprzeć i lampił się na jej tyłek tak, że zaraz gały prawie mu wywaliło! Ehh... Lepiej dla mnie, jeszcze jej to wspomnę. Tak, jestem wredna, ale takie już jesteśmy. Jedna drugą wkurza i gasi. Rola rodzeństwa zwłaszcza tak pojebanego jak nasza trójka. Wpadł mi na myśl pewien pomysł. Po co mam odkładać to zawstydzanie? Teraz jest będzie fajniej!
 -No co Neave. Na serio sexi i pan na pewno też tak uważa nieprawdaż?- Wskazałam na właściwego mężczyznę. Walną buraka takiego, że nie mało się zlałam!
 -yyy.... tak. Znaczy nie. Znaczy ładnie wygląda- Jąkał się. Dostałam z łokcia od uśmiechniętej siostry.
 -Przestań- Szepnęła.
 -Ale taka prawda. Jakbyś była trochę starsza albo pan młodszy by było ooooostro- Wyszczeżyłam się- No obróć się i pokaż tyłeczek. Pan na pewno zgodzi się go ocenić nie?- Próbowałam ją odkręcić ale się nie dała. Zaraz cała nasza trójka wpadła w napad nieopanowanego śmiechu.
 -Peam starczy. Bo pan nam się zawstydził- Wtrącił już czerwony od rozbawienia Niall.
   Jeszcze chwile się brechtaliśmy po czym tak po prostu nas wyprosili i dodali, aby jak najszybciej nas zabrał. Na korytarzu wciąż nam było wesoło.
 -Dobra dobra, co przeskrobałyście, że znalazłyście się tu tak wcześnie rano?
 -Ja mam nagranie- Z boku odezwała się Sam siedząca na schodach z telefonem. Podeszła do chłopaka i włączyła mu filmik, który pokazywał przyczynę tego jak się znalazłyśmy w pokoju u opiekunów.
 -Jesteście pojebane- Podsumował.
 -Wiem- Spiorunowałyśmy się wzrokiem. Jak można tyle razy powtarzać że nie może po mnie powtarzać?!  Boże... jestem nami przerażona!
 -Dobra dobra. Spakujcie się, bo będziemy się też przenosili do innego hotelu, znaczy domku. Takiego dużego niedaleko plaży- Uśmiechną się szeroko.
 -CO?!!! Przestań powtarzać!- Krzyknęłyśmy i po chwili zrobiliśmy przytulasa. Nie mogąc się doczekać, że zamieszkamy w jeszcze lepszym miejscu i to bliżej plaży!- od razu jak najszybciej poszłyśmy się pakować.

**Z perspektywy Neave za godzinę**

  -YEA!!!!! - Pisnęłyśmy kiedy z walizkami wywlokłymy się z hotelu gdzie czekali chłopcy przy dwóch samochodach. Otworzyłyśmy usta z podziwu, ale zaraz je zamknęłyśmy
przypominając sobie, że są tak nadziani, że mogą kupić sobie takich 10 i będzie dobrze. Harry wziął moje torby, a Liam Peam. Wszystko władowali do bagażników.
 -A wy nie macie swoich?- Zapytałam.
 -Nasze są już na miejscu- Niall- Więc ja, Peam i Lou wsiadamy do Liama. Zayn, Neave jadą z Harrym- Przytaknęłyśmy. Choć nie byłam zadowolona z tego podziału chwilę drogi mogłam przetrwać z tymi dwoma.
 -Ej. Ja siadam z przodu- Zaprotestował mulat kiedy chciałam wsiąść na przednie siedzenie.
 -YYYYYYY.... nie? Byłam pierwsza i ja siadam?- Sprzeczaliśmy się o to jeszcze przez chwile i zadecydowaliśmy, że zagramy w papier, kamień nożyce- Do trzech- odezwałam się i

zaczęliśmy grać jednak przez pierwzę parę razy wypadło nam to samo. Ostatecznie jednak 1 rundę on wygrał, po dłuższym czasie ja i została ostatnia gra, która długo trwała.
 -Zayn, Neave! Wsiadać, bo jedziemy- krzykną po czym trąbną Liam, a po nim Harry.
 -Dobra inaczej to załatwimy- Wtrącił blondyn-Włazić!
 -Ał!- Syknęłam kiedy wepchał mnie na tył a za mną mojego przeciwnika z gry. Zanim zdążyliśmy wyjść i siąść na miejsce z przodu Styles zamkną samochód- To mnie nie powstrzyma! Nie będę z nim siedziała!- Wpadłam na pomysł przejścia między przednimi fotelami, ale kiedy Malik mnie przytrzymał przede mną zamknęła się szyba- Co to kurwa?!- Krzyknęłam.
 -Chyba jednak sobie tu posiedzimy, nie chce żadne nas wpuścić dobok siebie, bo się nas boi, więc przez całą drogę będziemy siedzieć razem. I masz buziaczki- Odezwał się, a ja spojrzałam na niego dziwnym wzrokiem- Przysłał smsa- odpowiedział na niezadane pytanie. Faktycznie w ręku trzymał telefon. Siadłam najbliżej okna i tym samym najdalej od niego i otworzyłam trochę szybę.
 -Ty nadal jesteś na mnie wściekła co nie?
 -Skąd wiedziałeś? Sam do tego doszedłeś czy ktoś ci powiedział?
 -Przestań. Ale za to pomogłem ci z ym... czekaj.... o z Joshem czyż nie? Twój ziom nie jest taki cwany na trzeźwo co?- Posłałam mu groźne spojrzenie. Domyślałam się co zrobił.
 -Nie musiałeś nic robić. I tak się nawalił, więc pewnie nic nie pamięta.
 -Być może.- Przez chwile zapanowała cisza jednak ją przerwałam.
 -Zawsze jesteś taki wybuchowy czy tylko czasami nie umiesz nad sobą panować? Bo nie wiem jak chłopaki z tobą wytrzymują.
 -Nie muszą mnie znosić. Jak wiem, że jestem rozdrażniony to zazwyczaj wychodzę- westchną.
 -Czyli nigdy ci się nie zdarzyło wybuchnąć przy nich? Albo na któregoś z nich?- Pokręcił głową.
 -To... czemu na mnie tak zrobiłeś?- Spojrzał się na mnie.
 -Miałem ciężki dzień i tak zareagowałem. Impulsywnie i wyżyłem się na tobie- westchną.
 -To następnym razem tak nie rób, albo ostrzegaj, albo cokolwiek, tylko oby się to nie powtórzyło- Lekko się uśmiechną.
 -Ty... wtedy zemdlałaś? Albo coś? Bo taka się wydawałaś- Wzruszyłam ramionami na tą odpowiedź, ale po chwili odpowiedziałam na pytanie.
 -Ta... Trochę się przestraszyłam, ale ani słowa nikomu, to przez to, że miałam prawie sine nadgarstki- Również wykrzywiłam usta w uśmiechu.
 -Czy teraz przyjmiesz przeprosiny?
 -Tak, ale odpowiesz mi na jeszcze jedno pytanie?- Skiną głową- Co się stało?
 -Że w sensie?
 -Że w sensie wtedy, dlaczego tak zareagowałeś.
 -Bo... trochę się pokłóciłem z Perrie, a potem z manadżerem i na koniec fajek mi zabrakło- Ciężko odetchną.
 -To jednak masz racje, że ciężki dzień. A tak poza tym mogłeś mnie zapytać czy nie mam, prawie zawsze mam jednego papierosa przy sobie.
 -A to ty w końcu palisz czy nie?
 -Ehh... różnie, rzuciłam, ale jak widzisz od czasu do czasu kiedy mam jakieś problemy lubię czasem zapalić... O co pokłóciłeś się z Perrie?- Zapytałam z czystej ciekawości.
 -O to, że wyjeżdżam. Wcześniej też planowaliśmy gdzieś się wybrać, ale plany nam się zmienił przez ciebie i nawet awanturę mi zrobiła, że jadę, bo ją z tobą zdradzę- zaśmiał się razem ze mną.
 -Ale zazdrośnica :D- Posłał mi zły wzrok- Sory, ale na pewno jest fajna a poza tym ładna, idealna dziewczyna, zazdroszczę- udałam, że wierze we własne słowa.
 -A ty masz w ogóle chłopaka?
 -Nie, nie szukam niczego jednostrzałowego, że ktoś mnie przeleci i koniec. Po prostu nie daje się łatwo :).
 -Czyli Harry ma szanse czy zaprzepaścić jego pewność, że uda mu się coś z tobą zrobić? He? Bo wiesz on się załamie, że dziewczyna mu odmówiła i nie lata za nim, zwłaszcza taka ładna jak ty- Mówił z wielkim bananem na twarzy.
 -Czy ty teraz się podlizujesz?...
 -Yyy.... nie? Ja po prostu dałem ci komplement.
 -ooo... to pewnie o to chodziło twojej dziewczynie!- Wybuchliśmy śmiechem- Jednak da się z tobą pogadać ;D
 -I z tobą ku mojemu zdziwieniu też.
   Zapadła znowu cisza. Wyglądałam przez okno podziwiając wysokie palmy i piękne miasto i w tle ocean. Chwilę potem drygnęłam pod wpływem dotyku rąk Zayna.
 -Na co patrzysz?- Zapytał.
 -Na wszystko co widać :) strasznie tu ładnie- Oparł o moje ramie swój podbródek patrząc razem ze mną na widoki.
 -Kiedyś pokaże ci widok z wieży eifla, wtedy chyba padniesz z zachwytu.
 -Trzymam cię za słowo ;).- Samochód się zatrzymał i podnieśliśmy się. Pod wpływem obrotu moje uta lekko dotknęły jego. Przez chwilę zastygliśmy twarzami obok siebie. Chciałam się odsunąć, ale nie mogłam. Część mówiła mi, że robię głupotę, a druga, że właśnie tego mi brakuje i żebym to zrobiła. Nagle szyba się zaczęła osuwać w dół  wróciliśmy jak najszybciej do rzeczywistości.
 -Zayn! Powiem Perrie!- Wrzasną loczek który najwidoczniej musiał zaobserwować sytuację. Speszyłam się i wysiadłam z samochodu stojąc przed dużym drewnianym domkiem.
 -Nie pozabijaliście się tam?- Niall.
 -Ta, zachowanie było nie uczciwe z zasadą zakle.. ał!.
 -Zamknij się- Warknęłam do niego- Żyjemy Niall, nie martw się- posłałam mu słodki uśmiech.
   Weszliśmy wszyscy do środka w biegu szukając najlepszych pokoi. Razem z Peam zajęłyśmy ten na drugim piętrze, było jeszcze poddasze. Obok mieszkał Liam z Danielle, która miała do nas jeszcze dziś dołączyć, a na przeciwko Louis i Hazza. Na pierwszym piętrze był Niall i Zayn. Jeden pokój został wolny na wszelki wypadek jakby ktoś strzelił focha. xD. Nasz był niewielki, ściany były w odcieniu naturalnego drewna, meble trochę jaśniejsze, a na łóżkach jasne pościele. Zasłony były czerwone zawieszone na dwóch dużych oknach nad łóżkami. Na stolikach nocnych były dwie lampki, a na komodzie stał bukiecik z kwiatków polnych. Była też jedna ogromna szafa stojąca w rogu, w której złożyłyśmy nasze ubrania. Przy drzwiach było też lustro odbijające jedno okno, te moje. Cały pokój był przytulny i miły. Po rozpakowaniu i obejrzeniu wszystkiego wyszłyśmy z niego i zeszłyśmy na dół na parter. Był tam salon z telewizorem i stolikiem do kawy, jadalnia mieszcząca akurat naszą liczbę osób oraz kuchnia. Łazienka jedna była tu, a druga piętro wyżej. Ogólnie mówiąc domek był ładny i kolorowy. Na zewnątrz był taras i kawałek podwórka ogrodzonego niskim płotem za którym w oddali było widać już plażę i wodę. Coś przeczuwam, że będziemy na niej bardzo często ;D.
 -Ludzie to co dziś robimy?!- Wydarł się Louis tak byśmy wszyscy go usłyszeli.
 -Na plażeeee!!!!!! - Harry
 -NIE! Ja dziś chce filmy! Dawno nie zrobiliśmy sobie żadnego maratonu! - Liam.
 -To to i to!- Podsumowała Peam.
 -A więc na plażeee!!!!!- Kiedyś ogłuchnę przez tego wyrośniętego bachora.



_________________________________________________
No więc dziś trochę dłuższy :D Więcej sytuacji, ta u opiekónów xD przed i w samochodzie ( ach ten zayn, żadna mu się nie oprze :P <3) i opisałam wam trochę domek :D. W następnym będzie zabawa na plaży. I może cośśś jeszcze...? kto wie , a może w następnym coś wymyśle?

Dobra a teraz taka sprawa. Bo zaplanowałam na początku, że te wakacje szybko zlecą i potem polecą do Londynu robić kariere jako początkujące modelki, ale chce was się zapytać czy chcecie tak, czy aby wszystko rozgrywało się podczas dwóch miesięcy na Hawajach? :D

7 KOMENTARZY= NOWY ROZDZIAŁ !!! :*********

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Rozdział 13


   -Nev?- Niall stanął nade mną kiedy zostaliśmy sami w pokoju. Wszyscy go opuścili dając nam chwile na pogadanie, na które nie miałam najmniejszej ochoty. Tak na prawdę nie miałam zamiaru mu o niczym mówić, ani przyznawać się, że miał racje (co mu się rzadko zdarza) ale kiedy ma już dowody, że coś musiało się stać to wciągnie to ze mnie nawet siłą- Halo? Jesteś tam- Wyrwał mnie z zamyślenia. Skinęłam głową- Więc? Wyjaśnisz mi czemu mój przyjaciel miał twoje ubrania, a ty masz na sobie bluzę Liama? Nie uwierzę w żadne zmyślone bajki- Ciężko westchnęłam.
 -Po prostu... sweter zostawiłam u chłopaków, a bluzką zaczepiłam o coś i tak jakoś się porwała, że Li dał mi swoją...- nie dane było mi dokończyć
 -Ehh... sama wierzysz w co mówisz? Ile wypiłaś, że nie pamiętasz?- Posłał mi uśmiech, który odwzajemniłam.
 -Wypiłam dwa piwa, to mało. Jestem i byłam cały czas trzeźwa i normalnie myślałam ale chłopaki...
 -Tak?...
 -Chłopaki nie za bardzo. Już nie ogarniali i... i tak jakoś to wszystko wyszło- Wzruszyliśmy oboje ramionami.
 -To mi wyjaśniłaś, nie chce przyczyn. Chce wiedzieć co się zdarzyło.
 -Nie musisz wszystkiego wiedzieć!- Zciągnęłam brwi i sama siebie zaskoczyłam swoją wybuchowością.
 -Ale to akurat tak. Jestem odpowiedzialny za ciebie.
 -CO?! Chyba śnisz! Nie przyjechałam tu z tobą i jestem już prawie pełnoletnia!
 -Prawie to duża różnica! I załatwiłem, że zabieramy ciebie i Peam na wakacje z nami. Wszystko będziesz miała to samo tylko, że w innym hotelu i będziesz mieszkała bliżej nas, a raczej tuż za ścianą i... myślałem, że się ucieszysz skoro mówiłaś i miałaś wyrzuty, że dawno się nie widzieliśmy i mógłbym was odwiedzać. Chciałem to nadrobić i polepszyć. Ale tobie musi zawsze coś nie pasować!
 -Nawet nie zapytałeś mnie czy tego chce. Może mam tu znajomych i wole zostać z nimi?!
 -Kurwa! - Chciał jeszcze coś mi wykrzyczeć, ale zatrzymał się i siadł na łóżku obok mnie- Posłuchaj, chce dobrze. I nie ułatwiasz mi tego- mówił już spokojnie- Wróćmy może do głównego tematu tej rozmowy. Powiesz mi co się stało?- Był już zrezygnowany.
 -No... Wyszło tak jak wyszło, że chłopaki się upili i kiedy jeden wyszedł żeby was zatrzymać abym nie musiała od nich iść to ten drugi yy... tak jakby rzucił się na mnie- Spojrzał na mnie przerażonym wzrokiem i chciał coś powiedzieć ale zrobiłam to pierwsza- Nie. Nic mi się nie stało. Do niczego nie doszło poradziłam sobie.
 -Ale... Jakby to było coś zwykłego to by ci nie rozdzierał ubrań! Zdajesz sobie sprawę co on mógł chcieć zrobić?!
 -No raczej i wyobraź sobie, że to nie two koledzy mi pomogli. HA! Sama sobie pomogłam.
 -Ale jakbyś nie dała rady to oni by cię wtedy uratowali, bo ich wysłałem! Właśnie po ciebie!
 -Tsa.. ciekawe jakby to zrobili przy zamkniętych drzwiach- prychnęłam.
 -Zamkną drzwi?! Boże... Przecież on mógł cie...
 -Niall? Nie dramatyzuj. Wiem, że ja to ta wybuchowa, a ty z Peam ci dramatyzujący, ale odpuść sobie. Boli mnie łeb. Skoro już wszystko wiesz, zadowolony?
 -Nie!- Odpowiedział z wyrzutem.
 -Możesz już iść?- Byłam zmęczona tą rozmową i nie był to dla mnie łatwy temat choć na zewnątrz nie było tego widać.
 -Przychodzimy jutro po was ok? Powiem ci co i jak.
 -Aha? Ok. Jutro m wytłumaczysz jak nas wyciągnęliście z wycieczki biorąc legalnie pod swoją opiekę.
 -Dobra. Dobranoc- Ucałował mnie w czoło po czym wyszedł, a zamiast niego pojawiła się tu ciekawska siostra, której nic nie powiedziałam, bo byłam za bardzo zmęczona i obolała po dzisiejszych przeżyciach, sytuacjach, rozmowach, uczuciach i wszystkim innym.

**Następny dzień. Z perspektywy Peam **


   Wstałam w kiepskim humorze, chociaż pogoda była przepiękna. Nie było skwaru, ale jednak gorąco. Można powiedzieć, że idealny dzień na plaże... chyba, że ktoś wstał lewą nogą i stwierdza przed lustrem, że wygląda jak potwór. Dosłownie, rozwalone włosy i zero uśmiechu. Wyglądam prześlicznie. Westchnęłam i zaczęłam się ogarniać. Zaczynając od umycia zębów, przez włosy, ubrania i lekki makijaż.
 -No. Teraz mogę się pokazać ludziom- Powiedziałam cicho do siebie. Wyszłam z łazienki i zauważyłam, że siostra śpi w najlepsze rozwalona na całym łóżku. Cicho wzięłam swoją poduszkę i podeszłam nad siostrę. Tuż przed uderzeniem jej wpadłam na jeszcze jeden pomysł. :D Wyjęłam z torby przenośne głośniki i podłączyłam do telefonu. Ułożyłam je jak najbliżej głowy śpiocha. Ustawiłam, żeby grało najgłośniej kiedy włączę Aż mnie karciło i pospieszało,żebym to zrobiła....
   W jednej chwili włączyłam muzykę "Gangnam style" I zaczęłam ją walić poduszką.
 -WSTAWAJ WSTAWAJ WSTAWAJ!!!!!!! - Darłam się przez ogłuszającą muzykę. Dziewczyna momentalnie otworzyła przerażona oczy i przekręciła się prawie spadając z łóżka. Rozejrzała się zdezorientowana.
 -PEEEEAAAAAMMMMM!!!!!!!!!- Wydarła się chroniąc przed molestującą ją poduszką- ZAJEBIE CI!! PRZYRZEKAM! NIE ŻYJESZ!!!!!!- Skoczyłam na nią, ale nie skończyło się to dla mnie najlepiej. Zrzuciła mnie na podłogę i siadła na mnie okrakiem waląc swoim "Jaśkiem"- A MASZ! Niewdzięczna dziewojo!!!!!- Wybuchłyśmy nieopanowanym śmiechem. Dziewojo?! Co to za słowo!
 -Złaź ze mnie grubasie!- Wydarłam się przez śmiech.
 -JA?!! GRUBA?!!! ŚWINIA!
 -AH TAK?! WIEPRZ!!!!!! AAA!!!- Tłukłyśmy się poduszkami jak pojebane turlając się przy tym i przerzucając jedna drugą w różne strony- Już! Przestań! Nie mam siły!- Ręce mi opadały i prosiły o zaprzestanie machania nimi w kółko.
 -Masz za swoje!- Stanęła nade mną kładąc jedną nogę na mój brzuch wypinając piersi w przód udając zwycięzce- Jestem niepokonana!- Piosenka się skończyła wraz z naszą walką, a obok rozległy się oklaski. Momentalnie obie się obróciłyśmy. Stali tam nasi opiekunowie i roześmiana Sam z telefonem. Jednak tylko ona stała uśmiechnięta. Dorośli mieli poważne i wręcz rozwścieczone miny.
_________________________________________________
Siemanko :D Jak rozdział? Bohaterki trochę wpadły ;D ale oj tam. DACIE RADE DOBIĆ DO 5 KOMENTARZY? Tak będę was szantażować :D

sobota, 8 grudnia 2012

Rozdział 12

Neave:


     Wybraliśmy film  "Paranormal activity4", więc był niezły. Jesteśmy jakoś w połowie i niby, że się boimy, ale jeszcze nic się nie wydarzyło. Pewnie dopiero pod koniec coś będzie. Lekko wzdrygnęłam na widok dziewczyny uwięzionej w garażu, gdy nagle ktoś zapukał od drzwi.
 -Jason otworzysz?- Poprosił Josh siedzący obok mnie. Właściwie to siedziałam między nimi. Kiedy chłopak poszedł do drzwi drugi lekko musną moją szyje powodując miłe uczucie. Lekko się odsunęłam, bo nie lubię go na tyle jako mojego chłopaka, ale na próżno, przybliżył się ponownie. Potem złożył w tym samym miejscu czuły pocałunek i na tym się skończyło (i całe szczęście), bo do pokoju weszli moi dzisiejsi ranni goście. Gdy nas zobaczyli unieśli brwi do góry, a Niall przywołał gestem ręki. Pokręciłam głową, jednak zaraz podszedł i podciągną mnie za ręce tak bym wstała i wyprowadził na korytarz.
 -Zaraz wracam- odezwałam się na wyjściu gdzie już zamykały się drzwi.- Czego?- warknęłam.
 -O co ci znowu chodzi?- Odezwał się brat stojąc najbliżej mnie z wszystkich. Właściwie to nie wiedziałam co mam powiedzieć, bo oni nic nie zrobili. To nie z nimi znowu darłam się jak najwięksi wrogowie i to nie oni wywołują u mnie strach. To Zayn to sprawia.
 -Sory, mam zły dzień- westchnęłam.
 -Ta... Bo ci uwierzę- skitował.
 -Chyba nie masz wyboru-wzruszyłam ramionami- a tak a pro po. Gdzie Peam?
 -Poszła do jakiejś dziewczyny po krem, żeby jej oddała czy coś.
 -Aa... Pewnie do Sam. Ok. Skąd wiedzieliście gdzie jestem?
 -Powiedziała nam- Odezwał się Liam.
 -Chodź z nami na basen- Lou robił maślane oczka.
 -Nie mogę oglądam teraz film i....
 -I coś innego...- Dodał... Malik. Od razu zrobiło mi się cieplej od tego jego chłodnego dla mnie głosu. Tylko do mnie tak mówił. Coraz bardziej mnie to wkurwiało.
 -Nie twoja sprawa- Uniósł zgięte ręce w geście obronnym i się wycofał.
 -Neave.. Proszę. Nie chce cię tu z nimi samej zostawiać- Niallowi załamywał się głos.
 -Teraz się o mnie martwisz? Spokojnie dam sobie rade. No wiesz... chyba, że obaj mi zakleją usta, zwiążą, zrobią zdjęcia, zgwałcą, a potem powiedzą że jak komuś powiem to
je zobaczą! Jestem przerażona! Niall weź się ogarnij.- Chciał zaprzeczyć, ale podniosłam dłoń powstrzymując go- jakby mnie gwałcili to zadzwonię. Luuuub.... zacznę się drzeć. Znasz mój świteny głos więc na pewno usłyszysz- Przewrócił oczami.
 -Przyjdziemy po ciebie o 22.
 -22?!!!!! Zwariowałeś?!
 -Któryś z nas wpadnie. Na razie- Pomachali mi i odeszli. Fuknęłam i wróciłam do moich poprzednich towarzyszy. Kiedy siadłam obok Josha ale tym razem z boku byłam znowu zdenerwowana. No bo kurde! Pobiją mnie, zgwałcą, zabiją! Ta jasne jeszcze czego. Właściwie to patrząc na jednego z nich to można mieć obawy. Nie ukrywa, że chciałby się nieco do mnie zbliżyć. np. tak jak wczoraj.

**21:00**

   Już dawno skończyliśmy oglądać i znaleźliśmy sobie inne zajęcie. Znaczy może troszeczkę wypiliśmy, ale to chyba nic złego nie? W końcu mamy wakacje i po 17 lat, znaczy
chłopaki są starsi, więc oni już na legalu co oznacza, że nie wypili małej ilości alkocholu. Znacznie więcej niż ja.
 -EEEEEE!!!!! Ja zaraz wychodzę! i musz.. muszę wytrzszrzwieccc- plątał mi się język z rozbawienia patrząc jak tańczą przy muzyce "Im sexy and I now it" xD.
 -NIEEEEEE!!! Ja idę im powiedzieć, że zostajesz na noc! Poczekaj! Zaraz wrócę!- Wrzasną Jason i wybiegł z pokoju hotelowego a ja z Joshem wybuchliśmy śmiechem i dalej się bawiliśmy. Właściwie to już przez całą godzinę tańczymy do durnych piosenek. Nawet była już makarena!
 -Nie... Przełącz!- Wołałam kiedy było "a sere he ha ehe!" (xD) jednakże bezskutecznie i razem z nim wariowałam w znanym układzie tanecznym.
 -Dawaj maleńka! Teraz potrząśnij swymi zacnymi pośladkami!- Krzykną i też tak zrobiłam ale szybko przestałam, bo stwierdziłam, że musi to wyglądać z boku... strasznie! Jakby ludzie teraz na nas patrzyli to albo by pękli ze śmiechu albo od razu do psychiatryka posłali! Staliśmy obok siebie i wykonywaliśmy te same dziwne ruchy xD wtedy podszedł, złapał mnie w pasie i zakręcił dookoła. Zaraz kiedy przestał ucałował mnie w policzek i w usta.
 -Ej! Nie pozwalaj sobie!- Krzyknęłam oburzona. Jednak nie zrobiło to na nim wrażenia. Kontynuował teraz to co zaczął wczoraj wieczorem. Na początku było fajnie i na luzie, ale kiedy zaczął to robić zachłanniej zorientowałam się, że może się to źle skończyć skoro jesteśmy sami w domu, więc lekko się odsuwałam, ale gdy położył się na mnie na sofie
rudno mi było cokolwiek zrobić
- Josh, przestań- Mrukną coś co sygnalizowało odmowę i nawet nie zwrócił uwagi- Przestań, zaraz Jason przyjdzie.
 -Już pewnie śpi gdzieś na schodach.
 -To mój brat.
 -Nie martw się zamknąłem drzwi.
 -Co?! Przestań! Słyszysz?! SPADAJ!- Szarpałam się z nim i w tej chwili żałowałam, że nie mam trochę więcej wagi, bo bym chociaż wstała, a nie leżała przygwożdżona pod jego ciałem- Jesteś pijany! Przestań!- Wsadził mi ręce pod bluzkę nie zaprzestając pieszczenia też moich ust. Nie podobało mi sie to. Wcale nie miałam ochoty na ruchanie się z pijanym znajomym!- Zrzuciłam go na ziemię i poleciałam w dół razem z nim. Korzystając z okazji pobiegłam do drzwi by wyjść, gdyby nie to, że były zamknięte dałabym rade, prawie udało mi się przekręcić klucz, który zostawił w zamku. Przytulił mnie od tyłu i przyłożył do ściany.
 -Nieładnie jest tak uciekać- wyszeptał.
 -Josh, mówię poważnie. Puść mnie, chcę wyjść- Pokręcił głową. Teraz żałowałam, że nie posłuchałam debili którzy odradzali mi z nim zostać. Teraz mi coś zaświtało... oni zaraz tu przyjdą! Muszą, obiecali...prawda? Oby mnie nie posłuchali i przyleźli tu- ODEJDŹ!- Odepchnęłam go na tyle ile mogłam, bo niewiele brakowało by zdjął mi bluzkę, na której jeszcze przed chwilą był sweter. Kiedy powtórnie ruszyłam do drzwi złapał ją i porwał. Serce zaczęło mi mocniej walić, bo to nie zabawa! On jest nachlany w trzy dupy pomimo, że zaraz dopiero będzie 22! Chwycił mnie mocno za biodra i przyciągną do siebie.
 -Nie uciekaj...- Przygryzł mi płatek ucha i przejechał językiem po szyi. To było straszne, a raczej odrażające. Czemu nikt mnie nie słyszał?! A tak... może dlatego, że muzyka nie została wyłączona! Przy chwilowym uwolnieniu odwróciłam się i jak najmocniej zamachnęłam się na niego strzelając w twarz. Zachwiał się i upadł. On sam ledwo i bez tego się trzymał. Przekręciłam klucz, nacisnęłam klamkę i cała rozdygotana na kogoś wpadłam tuż za drzwiami. Ze łzami w oczach wtuliłam się w osobę. Pogłaskała mnie po włosach i posadziła pod ścianą. To był... czy to zawsze na niego muszę trafić?!  Obok niego stał Liam ze zmartwioną twarzą.
 -Ej.. nic ci nie jest? Wszystko ok?- Spytał Li i kucną obok Malika.
 -Mieliście racje- schyliłam głowę w kolana- Zayn od razu wstał i zostałam już sama z Liamem.
 -Chodź...- Pomógł mi wstać.
 -Nie mój Niallowi- Spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem lecz on był za stanowczy. Uparł się, że należy mu powiedzieć. Zdjął swoją cienką szarą bluzę i dał mi ją. Ubrałam się, bo czułam się skrępowana stojąc przy nim w samym staniku.
 -Co ci zrobił?- Zapytał podczas drogi do mojego i Peam pokoju.
 -Nic, znaczy no... nie zdążył. Był strasznie nachlany.
 -To u was można pić na wycieczkach?
 -Nie. Ale...- westchnęłam, bo w regulaminie jest to zakazane- Tak. Nie można pić nawet pełnoletnim w hotelu. Jakby opiekunowie to zobaczyli odesłali by nas do domu.


   Weszliśmy do pomieszczenia należącego w połowie do mnie. Byli tam wszyscy. Dobrze,że zdążyłam się ogarnąć przez krótki czas;
 -I jak? Wszystko ok?- Niall. Skinęłam głową i posłałam Liamowi spojrzenie znaczące, że sama przyznam się mu do błędu.
 -A gdzie Zayn?
 -Yyyy.... zaraz przyjdzie- zająkałam się.
 -Zimno ci?- Louis się zaśmiał.
 -Tak trochę- Spojrzałam na bluzę- A wy too... Gdzie mieszkacie?
 -W tym hotelu tylko tej lepszej części, bardziej eleganckiej- Wyszczeżył się. To oni tu mieszkają?!!!!! Zapowiadają się świetne wakacje! Aż normalnie skacze z radości na myśl o nich przez całe wczasy -,-. Trudno, przeżyje przecież i tak  z grupą gdzieś będziemy wychodziły.
 -Harry wypad z mojego łóżka- Z leżącej pozycji usiadł po turecku opierając się o ścianę. Przynajmniej zrobił mi miejsce. Siadłam obok, a on szeroko się do mnie uśmiechną. Mimowolnie odwzajemniłam to. Trudno się oprzeć zajebistemu uśmiechowi, nie każdy taki ma- A kiedy idziecie?- Przelaciałam wzrokiem po wszystkich oprócz Peam, która cały czas siedziała cicho wlepiając się w telefon. Drzwi się otworzyły, a w nich staną mulat z ... moim szarym sweterkiem w ręku.
 -To chyba twoje- Rzucił mi go razem z rozdartą bluzką. Siadł na krześle przy małym stoliku, a wszystkie oczy zwróciły się ku mnie. Dosłownie, wszyscy się na mnie gapili czekając na odpowiedź skąd Malik wziął moją górną część garderoby, w dodatku część porwaną.
______________________________________________________

No więc kolejny :) Jak się podoba? KOMENTUJCIE ! Jest was trochę a tylko niektórzy komentują :(


Zdj Neave i Josha na samym początku ich "bliskości":


środa, 5 grudnia 2012

Rozdział 11

Rozdział 11

   Peam (Dla tych którzy nie odróżniają: To jest ta która jest od początku na Hawajach i ma niebieskie oczy :D):

   Ten dzień jest strasznie męczący, a raczej nudny. Jest już po południu, a my wciąż siedzimy w pokoju. Z resztą chyba jak wszyscy. Jest niesamowity skwar i nikomu się nie

chce wychodzić spalić. Razem z Neave czekamy aż zrobi się ciemno, aby wyjść na zewnątrz.
 -Co robimy?- Jęknęła siostra.
 -Nie wiem... nie ma co robić- Obie leżałyśmy na swoich łóżkach. Ja wpatrywałam się w sufit, a ona leżała twarzą w poduszce. Długą cisze przerwało pukanie do drzwi. Od

razy podniosłyśmy głowy do góry i spojrzałyśmy po sobie.
 -Kto to może być?- Neave. Nagle zaświtało mi, że Sam miała mi przynieść mój krem, który jej pożyczyłam.
 -To pewnie Sami, otworze. Otwarte!- Klamka się wcisnęła i do pokoju weszło pięć meeeeega ciach! Znaczy czterech, piąty to mój super braciszek. One Direction stało w progu

i spojrzało na mnie, gdyż leżałam bliżej drzwi. Podniosłam się na łokciach i obejrzałam na dziewczynę obok, która miała znowu twarz w poduszce. Usiadłam i wróciłam

wzrokiem do chłopaków. Wyraźnie wskazywałam głową na drugie łóżko, bo z ich min wnioskowałam że nie są zdecydowani czy jestem Peam czy Neave.
   Cicho na palcach Niall podszedł w głąb pokoju i staną nad siostrą po czym nie mogą inaczej tego nazwać... walną się na nią.
  -AA! Peam! Złaź grubasie!- Wrzeszczała- Ile ty ostatnio utyłaś?! Z 20 kilo?!
 -EJJ! To nie ja!- Wrzasnęłam- I nie jestem taka gruba!
 -Ja też nie!- Wrzasną z ironią blondas leżący na duszącym się ciele Nev, która w momencie przestała się ruszać. Spojrzała nad siebie i spotkała się z twarzą winowajcy.


Neave (Tak która poleciała do NY i spotkała się już z chłopakami xD)

   Jak nie Peam to kto? Nagle usłyszałam ciepły i rozbawiony głos brata. Spojrzałam nad siebie i zobaczyłam go. Od razu zwaliłam z siebie to cielsko.
 -ZWARIOWAŁEŚ?! - Wrzasnęłam i skapnęłam się, że nie tylko on tu stoi- Skąd wiedziałeś gdzie jestem! I, że w ogóle tu jestem?!- Spojrzałam się na Zayna stojącego z boku, ale

podniósł ręce w geście obronnym.
 -Po pierwsze, Od rodziców. Po drugie, to bolało!- Staną przede mną i zaraz się uśmiechną biorąc mnie w bardzo, baaardzo mocny uścisk.
 -Spadaj- Odepchnęłam go ale bezskutecznie więc zostałam przytulana aż sam mnie nie puścił.
 -Nie gniewasz się już?- Spytał słodkim  głosem. Chciałam odpowiedzieć, że tak, ale coś we mnie drgnęło i powiedziało że Malik miał racje wtedy w łazience.
 -Nie- westchnęłam.
 -To gdzie idziemy dziś wieczorem?- Podszedł do mnie Louis i objął jednym ramieniem a drugim Nialla. Szybko je zdjęłam.
 -Ja nigdzie nie idę. Umówiłam się już- Może spotkanie z Joshem jednak nie była taka zła skoro uratowała mnie przed spędzeniem czasu z wariatami ( I jednym, którego wciąż

się obawiam?)
 - Z KIM!!?- Wrzasnęła już podjarana Peam.
 -Z Joshem- Powiedziałam zgodnie z prawdą.
 -CO?!O nie! - Sprzeciwiła się. Przewróciłam oczami.
 -Mogę cię na stronę?- Popatrzyłam na Malika jak na idiotę, ale się zgodziłam. Wszyscy się za nami obejrzeli jak wychodziliśmy na balkon.


    -Czego?- Zaptytałam prosto z mostu.
 -Chciałem cię jeszcze raz przeprosić.
 -Tak? I właśnie teraz ci się na to zebrało? Widać, że jesteś zwykłym kłamcą.
 -Mogę cię o coś zapytać?
 -No?
 -Co się... ym, znaczy co ci się stało. Jak wychodziłaś byłaś... taka inna, dziwna. Słaba. Przepraszam jeżeli to co ci mówiłem przeraziło cię- Spięłam się na to wspomnienie.
 -Nic mi się nie stało. Poza tym nie musisz się tym interesować. To moja sprawa.
 -CO?! Twoja?! Przecież to na pewno przeze mnie! I jeśli cię przepraszam mogłabyś to przyjąć i zrozumieć! Że nie zrobiłem tego celowo!  Wkurwiłaś mnie i to był zwykły

impuls!
 -To mógłbyś nad sobą panować! Teraz też tylko wrzeszczysz!
 -Ty zaczęłaś z tą swoją gadką, że nie chcesz moich przep...
 -Nie powiedziałam tak!
 -Jesteś wredną suką!- Zamilkłam.
 -To że dla kogoś jesteś obojętny nie znaczy, że jest suką- skończyłam. Miał znowu gniew na twarzy- Denerwujesz się bez powodu i nie myślisz nad tym co robisz i mówisz.
 -Nie oceniaj mnie-warkną
 -Mówie tylko to co widze-syknęłam. Wyglądało to jakbyśmy chcięli się zabić- Jesteś żałosny- dodałam.
 -Lepiej żebyśmy skończyli rozmowe- zaciskał szczęki.
 -Masz racje. To dla mojego zdrowia i bezpieczeństwa.
 -Uwierz, że tak. Oszczędze sobie nerwa na takiego szczyla jak ty- Nie przestawał patrzeć mi w oczy.
 -Jesteś zwykłym dupkiem!
 -Uwierz, że nie jestem pierwszy i nie ostatni!
 -Co się tu dzieje?!- Krzykną ktoś obok. Obróciliśmy się ku niemu. Był to Harry. Spiorunowałam go wzrokiem i usłyszałam przy uchu cichy szept.
 -Złośnica... Baw się dobrze ze swoim nowym kolegą dziś w nocy... suczko- Pokręciłam głową i trzymając łzy w ciele znowu napełnionym strachem wyminęłam lokowatego.

Wzięłam swoją torbę i wzięłam w nią rzeczy na basen oraz ubrania na zmianę.
 -O czym gadaliście?- Niall.
 -Twój przyjaciel to walony chuj- Wyszłam trzaskając drzwiami. Czemu on mi to robi? Już drugi raz doprowadził mnie do tego, że jestem gotowa się schować, płakać i... po

prostu się boje. Jak najszybciej doszłam do pokoju do którego zmierzałam.
 
   Lekko zapukałam a po chwili otworzył mi drzwi chłopak.
 -Hej Josh. Idziemy na basen?
 -Yy... nie uważasz, że jest za gorąco? Nie chce mi się, ale może wejdziesz?- Skinęłam głową i bez sprzeciwiania się podążyłam do pokoju, w którym siedział również Jason- To

co może jakiś film?...

Jason:

Josh:
(wybaczcie ale nie mogłam znaleźć właściwego zdj. Jeszcze na pewno go wstawie w innym zdj. :D)

__________________________________________________
Więc oto kolejny rozdział. Podoba wam sie? Komentujcie <3