niedziela, 11 sierpnia 2013
Rozdział 4
*Z perspektywy Neave*
Kiedy wróciłyśmy do domu chłopaki leżeli na kanapie, fotelu i podłodze. Gdy nas zobaczyli od razu się ożywili proponując różne kluby lub odpowiednie miejsca na spędzenie dzisiejszego wieczoru. Na wszystko odmawiałam choć wyjście było kuszące. Dodałam stanowcze "nie" i zostawiłam wszystkich w salonie. Weszłam do swojego pokoju i siedłam na łóżku. Nie powinni mnie do niczego zmuszać. Na pewno wydało im się to podejrzane, bo kto nie chciałby obchodzić swoich 18 urodzin. Poza tym w ogóle nie czuje, że jestem pełnoletnia, nic się nie zmieniło. To ta sama ja tylko w wieku zmieniła się liczba, która moim zdaniem w życiu nie ma najmniejszego znaczenia. Podniosłam głowę, w drzwiach stał Zayn, nawet nie usłyszałam jak otwiera drzwi, a może nawet ich nie zamknęłam?
-Co z tobą? Dziwnie zachowujesz się od przyjazdu- zaczął.
-Może ci się wydaje. Wszystko ok- uśmiechnęłam się.
-Nie uśmiechaj się jeśli nie chcesz, to że go wymusisz nic nie zmieni. Widzę, że coś sie dzieje. Obserwujesz nas, twoja mina gdy nikt nie patrzy nie jest za fajna. Jakbyś... nie wiem. Bała się, że spojrzymy tam gdzie ukryłaś przed nami cenną rzecz. Jeśli nie chcesz żebyśmy tu byli mogłaś powiedzieć. Może masz jakiś powód, nie wiem- zapadła męcząca chwila ciszy. Nie wyrażaliśmy żadnych emocji. Miałam spuszczony wzrok a serce biło w przyspieszonym tempie.
-Nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy- powiedziałam oschło i spojrzałam odważnie w jego oczy. Chciałabym mu wszystko powiedzieć, przecież myślę, że by nie wygadał nikomu. Gdybym tylko mogła zrobiłabym to, było by mi łatwiej. Chłopak wyszedł, a ja zostałam z wielkim poczuciem winy za to jak go potraktowałam.
Kiedy godzinę później miałam wyjść z pokoju, przed drzwiami zobaczyłam Harry'ego i Lou. Weszli do pokoju i wyjęli torbę i walizkę schowaną do szafy.
-Co robicie?- zawróciłam widząc co sie szykuje.
-Nev, nie mam ci za złe, ale trzeba było powiedzieć, że nie przyjechaliśmy w odpowiednim czasie. Rozumiemy- Odezwał się Harry spokojnym głosem.
-To nie tak, że nie chce żebyście tu byli. Po prostu... masz racje, to nie odpowiedni czas. Przepraszam, nie chciałam żeby tak wyszło.
-Nie masz za co- Przytulili mnie i wyszli z bagażami. Wcześniej chciałam się ich pozbyć jak najszybciej, teraz czuję się jak w tamtym dniu kiedy się żegnaliśmy. Tylko gorzej, bo przeze mnie wychodzą. Chciałam żeby nie zauważyli nic, dziewczyny by ich zabrały, a teraz wystarczyło kilka słów i spieprzyłam sprawę.
Weszłam do salonu, chłopaki byli już gotowi do wyjścia. Niall i dziewczyny spojrzały na mnie smutno. One też jechały? Zostanę sama. Nie chce.
-Przepraszam- wymamrotałam kiedy każdego przytulałam. Zayn spojrzał na mnie tylko raz, omijał mnie wzrokiem stojąc w rogu. Podejść? Chyba powinnam. Jak zareaguje? Kiedy już zrobiłam krok w jego stronę on oderwał się od ściany złapał swoją torbę i wyszedł. Chyba nie chce sie ze mną żegnać. Westchnęłam. Poczułam się okropnie, potwornie! Nie chciałam tego. Czy wszystko zawsze musi być inaczej niż ja bym chciała??!! Zanim wyszli brat cmoknął mnie w policzek i szepną "Szkoda, że tak to wyszło". Co miałam robić?! Zatrzymać ich?! Nie oni muszą wyjechać! Puścić?! Zachowam się jak jakaś wredna suka wyrzucająca przyjaciół i w dodatku okłamująca! Wątpię by jeszcze tu przyjechali bez zaproszenia.
Świetny dzień. "Wszystkiego najlepszego, Neave". Kiedy wyszli patrzyłam jak wkładają bagaże do samochodów i odjeżdżają. Dziewczyny mi machały, chłopcy nie odwracali się. Co mam zrobić? A no tak... Po pierwsze zadzwonić do Peam, wybrałam jej numer i po kilku sygnałach odebrała.
-No?- zaczęła.
-Możesz już wrócić. Chłopaki wyjechali przed chwilą.
-Na prawdę? Co zrobiłaś? Myślałam, że będą siedzieć aż będą zmuszeni wrócić.
-Długa historia. Wracaj, stęskniłam się.
*Godzine później*
Drzwi od domu lekko zaskrzypiały i do środka weszła blondynka ubrana w jeansy i kurtkę pod którą miała gruby sweter. Szybko do mnie podeszła i przytuliła jak najmocniej. Odwzajemniłam to i siadłyśmy w salonie na kanapie.
-Ono jest z dnia na dzień większe- zauważyłam przyglądając się wystającemu brzuchowi nastolatki.
-Tak, wiem- westchnęła- to może opowiesz mi teraz co się tu działo kiedy mnie nie było?- szybko streściłam jej przebieg zdarzeń, a ona widocznie posmutniała. -Szkoda... Ale teraz najważniejsze jest dziecko.
-A tak w ogóle to jak tu tak szybko doszłaś? Chyba nie biegłaś?- zaśmiałam się próbując trochę rozluźnić atmosferę.
-Nie.. podwiózł mnie... znajomy. A gdzie rodzice?- jej odpowiedź była podejrzliwa ale nie wnikam.
-No tata w pracy, a mama miała jechać na zakupy, a potem do mamy Thomasa na kawę- uśmiechnęłam się na samo jego imię. Stęskniłam się. Był w odwiedzinach 3 miesiące temu, podobno dobrze idzie mu w firmie i nie może się wyrwać, ale dzwoni jak ma czas i pisze. Czyli nie zapomniał o mnie.
Rozległo się pospieszne pukanie do drzwi. Peam posłała mi pytające spojrzenie na co podniosłam ręce w geście obronnym nie wiedząc kto to może być. Wstałam kiedy ktoś ponownie kilka razy mocniej zastukał. Nacisnęłam klamkę i do środka wpadł zdyszany... Harry... HARRY?!
-Co Ty tu robisz? Myślałam...- nie kryłam zdziwienia.
-Zapomniałem telefonu. Zaraz mamy samolot, muszę się spieszyć. Masz go może- pokręciłam przecząco głową.
-Nev?! Kto to?- Peam wychyliła głowę by spojrzeć na gościa, jednak, gdy tylko się zorientowała, że nie powinna się wychylać schowała się do pokoju. Chłopak był oszołomiony! Nie wiedział co powiedzieć, tylko patrzył to na mnie, to na miejsce, w którym była przez sekundę jego była dziewczyna. Chyba nie zdążył zauważył przez ten czas drobnego szczegółu.
-Co tu się dzieje? Co ona tu robi?!- Zerwał się by za nią iść jednak szybko zagrodziłam mu drogę.
-Styles, nie przepuszczę cie. Wyjdź z tego domu.
-CO?! Czyli powodem dla którego wyjeżdżamy jest ona?! Bo nie chce się ze mną widzieć?! To jest ta wielka tajemnica?!
-WYNOCHA!!
-Nie- powiedział stanowczo- chce się porozmawiać.
-Nie macie o czym. Nie rób problemu i nie pogarszaj sprawy.
-Ale muszę! Odsuń się- Chciał mnie wyminąć, ale kiedy to nie poskutkowało, użył siły i przesunął mnie za każdym razem kiedy weszłam mu w drogę, aż do samego pomieszczenia, do którego chciał dotrzeć.
_______________________________________________________
Cześć ;D jak się podoba nowy rozdział? Liczę na komentarze ze szczerymi opiniami ;*
Do następnego! <3
środa, 31 lipca 2013
Rozdział 3 ps. POWRACAM :D
*Z perspektywy Neave*
To już następny dzień kiedy chłopaki są u nas, a Peam u babci. Kiedy z nią rozmawiałam wczoraj w nocy, zrobiło mi się jej szkoda. Obie bardzo kochamy babcie, ale prawda jest taka że ja lubię więcej zjeść, ale moja siostra niestety nie. A pobyt w domu z pełną lodówką i wypchanymi szafkami to nie jest dla niej najlepsze miejsce. Chociaż... skoro jest w ciąży to może jej to posłuży? Nieważne...
Szkoda, że rodzice nie rozumieją dlaczego jej tu nie ma. Uważają, że powinni sie dowiedzieć zwłaszcza, że jeden z nich jest ojcem i powinien płacić alimenty -,-. Z Niallem w pokoju spał Zayn i Liam. A u mnie Harry u Louis. Jakoś ich pomieściłam. Nie mogłam spać, pół nocy gapiłam się na Stylesa. Moje myśli były różne, raz chciałam mu wszystko wygadać, ale potem uświadomiłam sobie jak może zareagować. Potem przyszło mi na myśl ciche zabicie go za to co się stało, ale... łatwo się domyślić, że jak szybko przyszła ta myśl, tak szybko odleciała. Nie dość że późno zasnęłam to jeszcze wcześnie wstałam! Jest dopiero 8:30!!!
Podniosłam się i ogarnęłam po czym zeszłam do kuchni, gdzie zastałam tylko rodziców i niewyspanego Niallera.
-Co ty tak wcześnie?!- Zdziwiła się mama stojąc przy kuchence- Nie zdążyłam zrobić urodzinowego śniadania! Teraz siądź i czekaj na naleśniki!- zachichotałam pod nosem i siadłam do stołu obok brata i przytuliłam go. Przyjechał w nocy, chyba akurat wtedy kiedy udało mi się zasnąć.
-Gdzie Margaret? Miała przylecieć- zapytałam.
-Poszła do sklepu.
-Sama? Mogłeś z nią iść, nawet powinieneś. Wie gdzie jak dojść?
-Wie, mama jej wytłumaczyła a to nie jest daleko. Poza tym ja przysnąłem na kanapie kiedy ona już wstała- zaśmiał się.
-A kiedy będą dziewczyny? - po kuchni zaczął roznosić się wspaniały zapach naleśników.
-Około 14. Co chcesz dziś robić? Zgodzimy się na wszystko to wasze...yy twoje urodziny- posmutniał na myśl o kryjącej się Peam.
-Nic. Posiedźmy w domu, przed domem czy coś. Nie mam na nic ochoty.
-Rozumiem, ale musisz pokazać, że nic się nie dzieje. Albo sprowadź ją i wszystko powiedzcie, to bez sensu. Przecież jesteśmy wszyscy przyjaciółmi, a ona nie chodzi już z Harrym. Więc mogła robić co chciała.-Mówiliśmy cicho, ale wiedziałam że rodzice nadstawiają uszu.
-Nie rozumiesz, i nie moge ci pomóc zrozumieć- odwrócił wzrok na postawione przed nami naleśniki. Dostałam więcej. Smarowałam raz dżemem, raz nutellą, potem z serem albo owocami, a do tego polewa czekoladowa. Choć na chwilę zapomniałam o dręczących mnie problemach. Akurat kiedy odkładałam talerz powitała nas z uśmiechem Meggie.
-Chłopaki! Śniadanie!- Zawołała najpierw mama, a potem Niall.
-Spokojnie, zostawcie to mnie.- odezwałam się kiedy nie było żadnej odpowiedzi. Nabrałam duo powietrza i...- CHŁOPAKI!!! ŚNIADANIE!!! MACIE 30 SEKUND! INACZEJ NIC NIE DOSTANIECIE!!!- ooo taak. Uwielbiam swój głos! Zwłaszcza jak się dre, zawsze robi wrażenie. Zaczęłam na głos odliczać, kiedy było 10 zwolniłam tempa a przybrałam na głośności- 10...9...8...7...6...5...4...-słychać tupot zbiegających osób na schodach-3...2...- po kolei wszyscy wbiegli i zasiedli na pierwsze lesze miejsca przy stole-1.- Uśmiechnęłam sie do nich słodko- No. I tak ma być. Smacznego.
Oparłam się o blat i patrzyłam jak wesoło się zajadają. Zayn tak słodko wygląda umazany nutellą... dobra przestań się lampić, bo to na pewno dziwny widok dla osoby z boku.
-No to może zaśpiewajmy Nev sto lat!- wykrzyczał Lou- chciałam zacząć protestować, ale zdążyłam tylko otworzyć buzie a wszyscy zgodnie zaczęli śpiewać. Tak pięknie śpiewać, że aż się wzruszyłam. Ale płakać nie mogłam! Nawet jeśli to taka szczęśliwa chwila... jednego mi tu brakowało. Jednej osoby.
Kiedy skończyli wszyscy mnie zaczęli przytulać z zapowiedziami, że na życzenia i dalsze śpiewy będą jeszcze później. Zaczynałam się bać.
*Z perspektywy Peam*
Po dużym śniadaniu poszłam do małego pokoiku w którym nocowałam. Siadłam w kącie i zaczęłam rozmyślać.
Na pewno się świetnie bawią. Śmieją się, są weseli, nawet o mnie nie pomyślą, cieszą się sobą. Chciałabym tam móc być, tak bardzo chciałabym świętować ten wielki dla nas dzień z nimi wszystkimi. Łza pociekła mi po policzku. Urządzą wspaniałą imprezę. Będą pili, tańczyli, śpiewali. Cały czas uśmiechnięci. a ja będę tu siedziała, a wrócę jak ich już nie będzie. Chciałabym ich przywitać, przytulić najmocniej jakbym potrafiła. Na prawdę bym chciała. TAK CHOLERNIE CHCE TAM BYĆ!!! TAK CHOLERNIE PRAGNĘ! Rozpłakałam się na dobre. Ale nie mogę... Boje się.
*Z perspektywy Neave*
Czekaliśmy wszyscy na lotnisku, aż w końcu z daleka pośród tłumu dostrzegliśmy dwie dziewczyny. Eleanor i Danielle! Tak za nimi tęskniłam! Mocno je przytuliłam, a potem przywitały się z chłopcami. Kiedy zostawiły swoje walizki w domu i chwilę odpoczęły postanowiłyśmy wyjść na miasto, ja, Dan, El i Meggie. Teraz chciałam im wszystko wyjaśnić, bo one nie wiedziały o co chodzi.
Kiedy siadłyśmy w małej restauracji po dwugodzinnym chodzeniu po sklepach zdecydowałam się powiedzieć to teraz.
-Wiecie, że zaprosiłam was tu w bardzo ważnej sprawie. Więc proszę, nie przerywajcie mi aż skończę.- przytaknęły, kelner przyniósł nasze zamówienia a ja rozpoczęłam całą historie- więc wiecie, żę byłyśmy chłopcami na wakacjach. Bla bla bla i stało się tak, że ja byłam, znaczy no jestem jeszcze, a Peam była Harry. I wiecie... jak to para, całusy, słodzenie i publiczne lizanie. Ale jak dwoje zakochanych ludzi zostają sami... i wszystko toczy się szybko! Nawet nie wiesz kiedy! I to się stało.
-Nie możesz po prostu powiedzieć, że Peam i Harry uprawiali seks?- Skomentowała Danielle.
-Cii...Tak po prostu uprawiali seks. I my musiałyśmy wracać. Tru tu tu tu trala lala. I Harry zerwał z nią bo uznał że to nie ma sensu czy coś tam, ale wtedy Peam dowiedziała się, że... ym, jest w ciąży- Dziewczyny były szokowane ale mówiłam dalej- i dowiedziała się że chłopaki przyjeżdżają to uciekła zanim doszli. Jest teraz u naszej babci i chce tam zostać dopóki nie wyjadą. Nie chce słyszeć, że powinna się pokazać, a co gorsza nie chce by ktokolwiek wiedział kto jest ojcem. Nawet Niall tego nie wie. Skłamałyśmy, że zaliczyła wpadkę miesiąc po wakacjach na imprezie. Więc jego zdaniem ma jakieś 4 miesiące, tak na prawdę ma 5 i jest już całkiem spore. Boi się reakcji wszystkich. Siedzi cały czas w domu i nawet zaczęła się sama uczyć. Odcieła się od zewnątrz. Nie wiem co robić... Chce żebyście pomogły mi wygonić chłopaków stąd jak najszybciej.- Chwila ciszy.
-Jak mamy to zrobić?- wydukała El.
-Nie wiem, po kolei powyciągajcie stąd swoich chłopaków. Wymyślcie coś. Obiad z rodzicami, albo że jesteście chore i chcecie aby wami wrócili. Nie wiem! Błagam was. Ciesze się, że przyjechali tęskniłam za nimi, ale... nie chce tego wiedząc jak bardzo cierpi moja siostra. Nie mogę się świetnie bawić na mojej osiemnastce sama! Zabierzcie ich. Kocham ich bardzo, ale nie mogą tu zostać i marnować życia jednej z nas- spuściłam wzrok i poczułam jak jedna z dziewczyny ściska moją dłoń położoną na stoliku. Potem reszta. Tak jakby bez słów mnie pocieszały i dodawały otuchy.
_________________________________________________
CZEŚĆ!! Możecie mnie ochrzanić i opierdolić. Zsłużyłam sobie. Zaczęłam pisać i w trakcie skończyłam. Przepraszam, przepraszam! Wybaczcie mi!
Mam również nadzieje e rozdział choć moim zdaniem nudny to jednak się podobał. Skomentujecie? Ci którzy zostali i wchodzą tu, kocham was! Że jesteście ze mną :')
Rozdziały będą się pojawiały, może nie często ale będą, postaram się jak mogę :)
czwartek, 30 maja 2013
Przepraszam was!
Rozdział dawno się nie pojawiał wiem. Mój laptop przez prawie 3 tygodnie był w naprawie bo brat mi go zwalił z biurka i trzeba było zawiasy wymieniac czy cos -,- nie wiem czy dalej prowadzić bo straciłam wene i myślę że nie dam rady dokończyć na siłe :/ wiem że przekonywaliście mnie bym tego nie robiła ale nwm co mm zrobić. powinnam zawiesić albo zakończyć go całkiem po 1 części :( uważam że jeszcze trochę poczekam, ale nie obiecuję że tu wróce.
Kocham was! <3 ;*
Kocham was! <3 ;*
sobota, 11 maja 2013
Rozdział 2
*Z perspektywy Neave*
Wszystko ustaliłyśmy z Peam i chłopaki zostaną tu na trzy dni kiedy ona będzie za miastem u babci. Niall już leci z Margaret. Plan jest taki, żeby jak najszybciej wygnać zespół. A wszystko dzięki dziewczynom. Tak, to baby się wspierają i myślą normalnie. Tylko, żeby się udało. Napisałam już Dan i El, że potrzebujemy pomocy, znaczy nie wytłumaczyłam jeszcze, bo czekam na Meggie. Nie znam się z nią długo ale jest spoko i mam nadzieję, że mi pomoże. A tak w ogóle to mam do pomieszczenia w domu dodatkowo 6 osób. Rodzice mnie zabiją, bo do wykorzystania mamy pokój Nialla i mój. Jakoś ich pomieścimy.
-Jutro twoje urodziny, chodźmy gdzieś dziś na imprezę!- wykrzykną Louis.
-Tak oczywiście. I wróćmy nawaleni w trzy, a raczej siedem dup do domu, w którym będą rodzice nie wiedzący jeszcze, że tu jesteście. Myśl Lou.
-To co robimy?
-Czekamy na Nialla i Margaret.
-To ona też będzie?
-Tak. Powinni być za jakąś godzinę.
-Zagramy w coś? Mam pomysł!- pomysły Tomma mnie przerażają. Boje się- ale spokojnie, co takie faceplany? To normalna gra. W butelkę ale bez butelki!- nasze miny? mniej więcej takie- O.o- no wiecie! Wybieramy sobie osobę, ta mówi pytanie czy wyzwanie.
-Bardzo kreatywne Lou.
-Wiem. To ja zaczynam. Wybieram...może... Liam- siadłam na kanapie pomiędzy wybranym a Zaynem i oglądałam ciąg dalszy.
-Pytanie.
-Hmm...czy uprawiasz regularny sex z Danielle Peazer?- Wszyscy wybuchli
-Co to ma być za pytanie?!- ale strzelił buraka! Hahaha- odmawiam odpowiedzi!!
-Nie możesz!- widać było jaki jest niezadowolony, ale robi przy tym taką śmieszną minę, że nie moge się powstrzymać. Zawstydzony Liaś!
-Nie powiem! To są prywatne sprawy idioci! Mogę sobie uprawiać sex z Dan kiedy mi sie zechce i nie musi to być regularnie!
-CO TU SIĘ DZIEJE?! Liam?!!- ups...
-Cześć mamo! Zobacz kto wpadł!- próbowałam odciągnąć temat, zaczęłam się nerwowo drapać po karku i zbyt mocno uśmiechać. Teraz nie tylko Payne miał głupią mine. Wszyscy wyglądali mniej-więcej tak : O.o ; O.O- Chłopcy troszeczkę zgłodnieli! I Niall niedługo powinien być! Idź zrób coś do jedzenia! Zrób twoją specjalność! Wszyscy kochamy spaghetti!- wypchnęłam mamę z pokoju i odwróciłam się do reszty wydychając przytrzymywane powietrze.
*Z perspektywy Peam*
To takie głupie. Nie wiem co mam robić. Z jednej strony nie chce uciekać, ale z drugiej nie mogą mnie zobaczyć i poznać prawdy. Ostnią ucieczką będzie powiedzenie "Coście powiedzieli?! "W ciąży?! "Ja tylko troche przytyłam idioci!". Ehh... Przysiadłam na ławce w małym parku. Muszę chwilę odpocząć. Zmęczyłam się tą drogą. W takim tempie nie dojdę do babci do jutra! Neave miała do niej zadzwonić i ją poinformować o moich odwiedzinach, oby nie zapomniała. Dobrze, że babcia wie o mnie, ale jeszcze nie widziała mnie z tym brzuchem. Chyba pierwszy raz nie powie "zjedz jeszcze trochę! Jesteś taka chuda! Sama skóra i kości" O nie... tym razem mi tego nie może powiedzieć, i tak czuję się jak wielka dynia!
*1,5 godziny później*
Weszłam po trzech schodkach i zapukałam w drzwi małego drewnianego domku. Chwilę odczekałam po czym zapukałam ponownie ale mocniej. Usłyszałam przekręcany zamek. Drzwi skrzypnęły i pojawiła się przede mną niska kobieta, o siwych, krótkich włosach. Poprawiła okulary i szeroko się uśmiechnęła.
-Peam! Matko moja! Jak ty urosłaś! - Mocno ją przytuliłam i weszłam do środka.
-Też się cieszę, że cię widzę- odwzajemniłam jej gest.
-Ale ty masz śliczną buzię! Wyładniałaś!- Taa... jasne- Jesteś głodna?! Kobiety w ciąży powinny dużo jeść! Dwa razy, bo trzeba nakarmić jeszcze dzidziusia!- ŻE CO?!! ... dwa...razy...więcej...niż zwykle?! Ja tego nie przeżyje!
__________________________________________________
Witajcie :D wiem, że rozdział jest krótki :/ ale chciałam coś dodać,bo minęło sporo czasu od ostatniego :( ale mam nadzieję że się podoba :* Dziś dobiliście do 10 000 wejść! kocham was! <33
Wszystko ustaliłyśmy z Peam i chłopaki zostaną tu na trzy dni kiedy ona będzie za miastem u babci. Niall już leci z Margaret. Plan jest taki, żeby jak najszybciej wygnać zespół. A wszystko dzięki dziewczynom. Tak, to baby się wspierają i myślą normalnie. Tylko, żeby się udało. Napisałam już Dan i El, że potrzebujemy pomocy, znaczy nie wytłumaczyłam jeszcze, bo czekam na Meggie. Nie znam się z nią długo ale jest spoko i mam nadzieję, że mi pomoże. A tak w ogóle to mam do pomieszczenia w domu dodatkowo 6 osób. Rodzice mnie zabiją, bo do wykorzystania mamy pokój Nialla i mój. Jakoś ich pomieścimy.
-Jutro twoje urodziny, chodźmy gdzieś dziś na imprezę!- wykrzykną Louis.
-Tak oczywiście. I wróćmy nawaleni w trzy, a raczej siedem dup do domu, w którym będą rodzice nie wiedzący jeszcze, że tu jesteście. Myśl Lou.
-To co robimy?
-Czekamy na Nialla i Margaret.
-To ona też będzie?
-Tak. Powinni być za jakąś godzinę.
-Zagramy w coś? Mam pomysł!- pomysły Tomma mnie przerażają. Boje się- ale spokojnie, co takie faceplany? To normalna gra. W butelkę ale bez butelki!- nasze miny? mniej więcej takie- O.o- no wiecie! Wybieramy sobie osobę, ta mówi pytanie czy wyzwanie.
-Bardzo kreatywne Lou.
-Wiem. To ja zaczynam. Wybieram...może... Liam- siadłam na kanapie pomiędzy wybranym a Zaynem i oglądałam ciąg dalszy.
-Pytanie.
-Hmm...czy uprawiasz regularny sex z Danielle Peazer?- Wszyscy wybuchli
-Co to ma być za pytanie?!- ale strzelił buraka! Hahaha- odmawiam odpowiedzi!!
-Nie możesz!- widać było jaki jest niezadowolony, ale robi przy tym taką śmieszną minę, że nie moge się powstrzymać. Zawstydzony Liaś!
-Nie powiem! To są prywatne sprawy idioci! Mogę sobie uprawiać sex z Dan kiedy mi sie zechce i nie musi to być regularnie!
-CO TU SIĘ DZIEJE?! Liam?!!- ups...
-Cześć mamo! Zobacz kto wpadł!- próbowałam odciągnąć temat, zaczęłam się nerwowo drapać po karku i zbyt mocno uśmiechać. Teraz nie tylko Payne miał głupią mine. Wszyscy wyglądali mniej-więcej tak : O.o ; O.O- Chłopcy troszeczkę zgłodnieli! I Niall niedługo powinien być! Idź zrób coś do jedzenia! Zrób twoją specjalność! Wszyscy kochamy spaghetti!- wypchnęłam mamę z pokoju i odwróciłam się do reszty wydychając przytrzymywane powietrze.
*Z perspektywy Peam*
To takie głupie. Nie wiem co mam robić. Z jednej strony nie chce uciekać, ale z drugiej nie mogą mnie zobaczyć i poznać prawdy. Ostnią ucieczką będzie powiedzenie "Coście powiedzieli?! "W ciąży?! "Ja tylko troche przytyłam idioci!". Ehh... Przysiadłam na ławce w małym parku. Muszę chwilę odpocząć. Zmęczyłam się tą drogą. W takim tempie nie dojdę do babci do jutra! Neave miała do niej zadzwonić i ją poinformować o moich odwiedzinach, oby nie zapomniała. Dobrze, że babcia wie o mnie, ale jeszcze nie widziała mnie z tym brzuchem. Chyba pierwszy raz nie powie "zjedz jeszcze trochę! Jesteś taka chuda! Sama skóra i kości" O nie... tym razem mi tego nie może powiedzieć, i tak czuję się jak wielka dynia!
*1,5 godziny później*
Weszłam po trzech schodkach i zapukałam w drzwi małego drewnianego domku. Chwilę odczekałam po czym zapukałam ponownie ale mocniej. Usłyszałam przekręcany zamek. Drzwi skrzypnęły i pojawiła się przede mną niska kobieta, o siwych, krótkich włosach. Poprawiła okulary i szeroko się uśmiechnęła.
-Peam! Matko moja! Jak ty urosłaś! - Mocno ją przytuliłam i weszłam do środka.
-Też się cieszę, że cię widzę- odwzajemniłam jej gest.
-Ale ty masz śliczną buzię! Wyładniałaś!- Taa... jasne- Jesteś głodna?! Kobiety w ciąży powinny dużo jeść! Dwa razy, bo trzeba nakarmić jeszcze dzidziusia!- ŻE CO?!! ... dwa...razy...więcej...niż zwykle?! Ja tego nie przeżyje!
__________________________________________________
Witajcie :D wiem, że rozdział jest krótki :/ ale chciałam coś dodać,bo minęło sporo czasu od ostatniego :( ale mam nadzieję że się podoba :* Dziś dobiliście do 10 000 wejść! kocham was! <33
środa, 1 maja 2013
Rozdział 1
04.01.2014r.
*Z perspektywy Peam*
Wstałam leniwie z kanapy i przeszłam do kuchni zrobić sobie kanapki. Czasami denerwujące jest to, że co chwila jestem głodna i wiecznie do sklepu chodzić po zakupy, bo czegoś brakuje.
Podczas jedzenia przyglądałam się swojemu brzuchowi. Jeszcze nigdy nie był tak duży, a jeszcze urośnie, to środek 5 miesiąca! Kiedyś narzekałam na swoją figurę, na tyłek, na uda. Teraz zrobiłabym chyba wszystko, aby móc wrócić do tego głupiego ciała. Tyle, że jest to niemożliwe. Nosze w sobie dziecko! Jutro osiemnaście lat a ja nawet nie zabaluje, żeby mu nie zaszkodzić. Będę siedziała w domu przy filmach i słodyczach użalając się nad sobą i wyobrażając jak Neave szaleje w klubie ze znajomymi. Tęsknie za tym, za imprezami, wyjściami i nawet szkołą. Od nie wiem ilu nie widziałam ludzi z klasy i pewnie jeszcze długo nie zobaczę. Pozostają mi tylko samotne spacery w kapturze po odległym parku... ewentualnie z Nev, ale nie chce jej męczyć. Nie mogę trzymać jej cały czas przy sobie. Dziś poszła na lekcje zanim się obudziłam, a jest już 15:05. Powinna niedługo wrócić. Mama pojechała do koleżanki załatwić małe drzewka do posadzenia przy płocie, a tata w pracy. Siedzę sama i nic nie robię cały dzień... Nagle rozbrzmiał dzwonek mojej komórki. Wstałam i bez pośpiechu zgarnęłam urządzenie ze stolika w salonie.
-Halo?
-Peam?- Usłyszałam niepokojący głos Nev- jesteś pewna, że nie chcesz, żeby chłopaki wiedzieli o dziecku?
-Tak, gadałyśmy o tym. Co się stało?
-W takim razie uciekaj z domu.
-Co? Czemu?- poderwałam się i zaczęłam już zmieniać leginsy na jeansy ciążowe.
-Zayn do mnie dzwonił, pytał się gdzie jest nasza ulica! Zgubili się w mieście, przyjechali na nasze urodziny! Nialla z nimi nie ma i nic nie wiedzą. Idź gdzieś, coś wymyśle biegnę już do domu- wyłączyłam się i od razu wyszłam zabierając tylko telefon który cały czas miałam w ręce. Na moje nieszczęście usłyszałam dalekie śmiechy, które bardzo dobrze kojarzyłam. Serce podskoczyło mi do gardła, ale szybko się ogarnęłam i zawróciłam się do małego sadu, przez, który przeszłam ekspresowo i zatrzymałam się przy ogrodzeniu. Schyliłam się obserwując nadchodzącą czwórkę.
-To tu!- Usłyszałam jego zachrypnięty głos i tętno znacznie mi przyspieszyło. Szedł na przodzie przez nasz ogród w zwykłych jeansach, czarnym podkoszulku i błękitnej rozpiętej koszuli z podwiniętymi rękawami. Był jak młody bóg i nie mogłam od niego wzroku oderwać. zapragnęłam się na niego rzucić, przytulić i pocałować. Wiatr rozwiewał mu włosy, a usta układały się w lekki uśmiech. Te dołeczki... Myślałam, że się rozpłaczę, tak za nim tęskniłam. Zapukał w drzwi, których z pośpiechu nie zamknęłam i odczekał chwilę.
-Może nie wróciły ze szkoły? Nev mówiła, że dopiero skończyła lekcje- powiedział stojący za nim Zayn. Styles ruszył klamką, łatwo mu ustąpiła i zdziwieni weszli do środka. Odczekałam jeszcze chwilę, aż będą w głębi i ruszyłam biegiem do furtki. Biegłam tak jak mogłam po chodniku mijając dziwnie się patrzących przechodnich. Przed sobą zobaczyłam pędzącą z torbą blondynkę.
-Są w domu!- Krzyknęłam.
-Zajmę się tym, idź do parku!- Bez zatrzymania, ale z kontaktem wzrokowym minęłyśmy się.
*Z perspektywy Neave*
Pędziłam przed siebie i zdyszana wpadam do domu. 4 pary butów leżały w holu. Złapałam kilka oddechów i weszłam do salonu. Siedząca tam czwórka przeniosła na mnie wzrok. Pierwszy wstał Zayn. Próbowałam nie wyrażać żadnych emocji, bo wciąż starałam się wymyślić co mam im powiedzieć. Kiedy mnie przytulił straciłam dech i poddana również się w niego wtuliłam.
-Tęskniłem- wymruczał.
-Ja też. Co wy tu robicie?- Zadałam to pytanie ukrywając lekki strach, ale oddając ton zaciekawienia.
-Masz urodziny. Raczej macie. Nie mogliśmy przegapić ich- zaśmiał się, a mi całkowicie zmiękły kolana i bałam się, że kiedy mnie puści upadnę.
-Gdzie Peam?- wtrącił Harry. Na chwilę zamarłam.
-yyy.... Nie ma jej, myślałam, że wiecie- zerknęłam na lokowatego zza ramienia Zayna.
-Jak nie ma?- Zmarszczył brwi.
-Normalnie. Wyjechała- obserwowałam go, ale się nie poruszył- Chcecie coś pić?- szybko zmieniłam temat, ale Harry nie odpuszczał.
-Gdzie wyjechała?
-Dokładnie nie wiem. Na dwa tygodnie ze szkoły, jakieś douczanie na wycieczce.
-A ty nie pojechałaś?- Wtrącił się Liam.
-Nie miałam ochoty. Jak wyjeżdżali miałam grypę żołądkową, nie mogłam chyba że siedziałabym w autobusie w worem rzygów. Do kiedy zostajecie?
-A do kiedy możemy?- Wyszczerzył się Louis.
-Najlepiej do teraz- pokazałam mu język, ale to nie był żart.
-No wiesz co! Ty u nas dwa miesiące byłaś, a teraz od siebie wyganiasz?! Powiemy Niallowi!
-A właśnie. Gdzie on jest?- Do wytłumaczeń poderwał się Liam.
-Mówił, że przyleci jutro i nie pozwolił nam z nim się zabrać, więc kiedy on poszedł do Margaret na noc- poruszył się śmiesznie brwiami- my się zabraliśmy i oto jesteśmy.
-To on wam nie pozwolił lecieć jutro z nim, więc przylecieliście bez niego dzisiaj tak?- przytaknęli z uśmiechami-jesteście idiotami. Zadzwonię do niego- podeszłam do domowego telefonu i wystukałam numer brata. Chłopakom nie podobał się mój pomysł, ale potrzebowałam natychmiastowej pomocy z jego strony. Sygnały mijały a on nie odbierał. Kiedy miałam już odkładać słuchawkę naraszcie odebrał.
-Niall? Wiesz jaka niespodzianka? Chłopaki mnie odwiedzili!- Udawałam szczęśliwą, bo wiedziałam, że on zrozumie iluzje.
- JAK! KIEDY! GDZIE?! COO?!
-Gówno. Czemu nie pozwoliłeś im przyjechać? A i tak na marginesie, to chyba mówiłam ci, że Peam wyjechała kilka dni temu? Mogłeś im to powiedzieć, Hazza jest chyba trochę zawiedziony.
-Przepraszam, nie dopilnowałem ich. Przylecę jeszcze dziś. A gdzie ona na prawdę jest?
-park...- wyszeptałam- i pewnie szybko nie wróci- dodałam głośniej, żeby chłopaki słyszeli- Będzie tam jeszcze ponad tydzień. Chłopaki chyba nie będą na nią czekali nie?
-Niech do kogoś pójdzie, ja się pakuje i lecę.
-Dobra, pa- rozłączyłam się i odwróciłam do chłopaków-to co robimy?
___________________________________________________________
Siemcia :) długo znowu nie dodawałam i ten rozdział jest krótki, ale następny postaram się dłuższy napisać. Jak się podoba? Może być? Skomentujcie bo ostatnio coraz mniej osób to robi <3
wtorek, 23 kwietnia 2013
Pralog
24.12.2013
*Z perspektywy Neave*
-Chodź, przyjechał już- wzięłam Peam za rękę. Podniosła się z kanapy ukazując swój już spory brzuch. W końcu to hmm... który to miesiąc? W ciążę zaszła pod koniec sierpnia... no to już 5 miesiąc. Rodzice nie byli zadowoleni, nie wiedzieli co powiedzieć, zrobili jej wykład o seksie przy okazji przestrzegając mnie, że jeśli zdarzy się to ponownie wyrzucą nas z domu. Ale wtedy byli okropnie zdenerwowani, na pewno by tego nie zrobili. Mamy prawie 18 lat jeszcze tylko jakieś 2 tygodnie. Chłopcy nie wiedzą nic o ciąży Peam, ale Niall przyjeżdża na święta. I co teraz? Nic, skłamiemy co do ojca, byłam temu przeciwna, chciałam mu powiedzieć prawdę, ale siostra się upierała. Jeśli nasz kochany braciszek dowiedziałby się, że to Harry, jego najlepszy przyjaciel jest ojcem, a złamał serce i porzucił dziewczynę na pewno by się z nim pokłócił, wygadał mu, a w najgorszym przypadku może nawet zespół się rozlecieć dlatego nikt nic nie wie. Dopóki była szkoła Peam skutecznie chowała brzuch, ale już w 4 miesiącu zrezygnowała z tego i przestała chodzić do szkoły błagając rodziców żeby uczyła się w domu. Ci jednak nie zgodzili się i kazali się jej uczyć. Tak też zrobiła jednak nie chodziła na lekcje tylko sama uczyła się w domu z podręczników szkolnych i internetu. Postanowiła, że będzie zdawać maturę i trzymam za nią kciuki, że uda jej się. Ja jak było tak zostało. Szkoła jest, dom jest, rodzice są. Kiedy tylko mam chwilę pomagam Peam lub wychodzę do sklepu coś jej kupić. Przed świętami nawet wyciągnęłam ją do kosmetyczki i fryzjera. Ona została została przy blondzie, tylko podcieła je trochę, ja natomiast coś zmieniłam. Pomalowałam włosy na bardzo ciemy brąz, nawet trochę pod czerń podchodzi. Nie wyglądam źle, tylko trochę inaczej.
Spojrzałam kątem oka na siostre, zauważyłam jak bardzo się denerwuje. Szybciej oddychała, ręka, którą trzymałam spociła się, a jej oczy się błyszczały. Ścisnęłam jej dłoń próbując dodać otuchy lecz ona tylko blado się uśmiechnęła. Przeszłyśmy próg salonu.
Na kanapie siedział sam Niall czekając na nas. Rodzice pozwolili nam się z im same przywitać i nei wtrącać we wstępną rozmowę. Kiedy nas dostrzegł poderwał się z miejsca i szybkim krokiem podchodził jednak jego wzrok z moich zmienionych włosów przeniósł się trochę niżej i w bok. Momentalnie się zatrzymał i opuścił ręce, które już wyciągał. Otworzył usta i patrzył nie tyle co zdziwiony co przestraszony. Peam gniotła moją dłoń jednak nawet nie drgnęłam. Ze wstrzymanym oddechem czekałam na jego pierwsze słowa, których się nie spodziewałam. Oczekiwałam raczej "Jesteś w ciąży?!" "Boże..." albo pytania o ojca. Zaczął trochę inaczej.
-Co to kurwa jest?- wypowiadał słowa ostrożnie mocno zszokowany.
-Co?!- wydarłam się- uważaj na słowa!
-Przepraszam..- wybełkotał i niepewnie staną przed nami- Nie płacz...- delikatnie przytulił siostrę gdy zauważył, że jej oczy się zaczerwieniły. Poklepałam go po ramieniu, rozumiem co czuł, pewnie to co ja kiedy się dowiedziałam z jej krzyków dnia kiedy wszystko całkowicie się spieprzyło w jej życiu. Tylko, że on to zobaczył, anie usłyszał. Długo siedzieliśmy w salonie na sofie, przez jakiś czas w ciszy, ale w końcu zadał to pytanie.
-Kto jest ojcem?
-Nie wie- odpowiedziałam.
-Jak to nie wie?
-To było na imprezie, wiesz.. trochę się napiłam i tak wyszło- Nie wnikał w szczegóły tylko jeszcze raz mocno ją przytulił.
Wiem, że i jemu nie będzie teraz łatwo w trasie, czy ogólnie z dala stąd. Na pewno będzie się martwił i częściej dzwonił.
-A i jeszcze jedno- przypomniałam sobie o najważniejszej rzeczy- Nie mów nikomu.
-Nawet chłopakom?
-Zwłaszcza im.
Wieczorna kolacja jak co roku. Tradycyjna choć trochę niezręczna, ale jednak. Niall dał nam nowe ubrania przepraszając Peam, że nie wiedział (Że ma oczywiście kupić w innym rozmiarze czy coś) oraz po ślicznej zawieszce z koniczynką (dla mnie srebrną, a Peam złotą) mówiąc przy tym, że szczęścia nam się teraz trochę przyda. nawet nie spojrzałam co rodzicom dał tylko wręczyłyśmy mu we dwie jego prezent- piłkę do nogi i srebrny, grubszy łańcuszek. Co miałyśmy mu kupić? Przecież i tak może mieć wszystko.
-To od chłopców dziewczyny- podał nam pakunek owinięty w czerwony papier z pozłacaną kokardką. Wyjęłam z niego duży album. Kiedy tylko go otworzyłam na pierwszej lepszej stronie zebrały mi się łzy. Byłam tam ja z Peam opalające się, a obok Liam z Danielle, a za nimi skradający się Lou z wiadrem wody. Pamiętam tą sytuację. Dan prawie nie zabiła Tomma za zniszczenie włosów które dopiero uczesała. Tęsknie za nimi wszystkimi, bardzo. Może za Stylesem nie, on jest cholernym dupkiem. Nienawidzę go. A tak poza tym to chciałabym żeby reszta przyleciała w odwiedziny. Szkoda, że jedna z nas wpadła. Co by było gdybym to była ja? Załamałabym się, zresztą ona też się załamała, przez pierwsze 2 miesiące chodziła do psychologa. Na razie nie jest źle, dajemy radę choć jak zaczynam wspominać to tylko czekam na noc, aż będę mogła w ciemności się wypłakać.
*Następny dzień godzina 16:00*
-Przyśle wam prezent na urodziny, a jak się wyrwę to przyjadę- Mocno ściskałam blondyna w progu. Fajnie, że chociaż na ten jeden dzień przyleciał.
-Pamiętaj, żeby nikogo ze sobą nie zabrać- uśmiechnęłam się.
-Ok. Mogę zadać jeszcze jedno pytanie co do ... dziecka?- Przytaknęłyśmy- Który to miesiąc? Zapomniałem o tym, a to chyba dość ważne.
-Piąty/czwarty- odpowiedziałyśmy inaczej. Spojrzałyśmy po sobie.
-Yyy... Tak właściwie cztery i pół- naprowadziłam- Pocałował nas w policzki i ostatni raz oglądając się za siebie wsiadł do taksówki wiozącej go na lotnisko.
______________________________________________________
Hej Haj Hello. Co tam miśki? Wiem, że miał być w poniedziałek ale zapomniałam dodać xD wybaczcie. Jak się podoba? Wiem, że to taki skok w czasie i będzie też kolejny. Skomentujcie <3
*Z perspektywy Neave*
-Chodź, przyjechał już- wzięłam Peam za rękę. Podniosła się z kanapy ukazując swój już spory brzuch. W końcu to hmm... który to miesiąc? W ciążę zaszła pod koniec sierpnia... no to już 5 miesiąc. Rodzice nie byli zadowoleni, nie wiedzieli co powiedzieć, zrobili jej wykład o seksie przy okazji przestrzegając mnie, że jeśli zdarzy się to ponownie wyrzucą nas z domu. Ale wtedy byli okropnie zdenerwowani, na pewno by tego nie zrobili. Mamy prawie 18 lat jeszcze tylko jakieś 2 tygodnie. Chłopcy nie wiedzą nic o ciąży Peam, ale Niall przyjeżdża na święta. I co teraz? Nic, skłamiemy co do ojca, byłam temu przeciwna, chciałam mu powiedzieć prawdę, ale siostra się upierała. Jeśli nasz kochany braciszek dowiedziałby się, że to Harry, jego najlepszy przyjaciel jest ojcem, a złamał serce i porzucił dziewczynę na pewno by się z nim pokłócił, wygadał mu, a w najgorszym przypadku może nawet zespół się rozlecieć dlatego nikt nic nie wie. Dopóki była szkoła Peam skutecznie chowała brzuch, ale już w 4 miesiącu zrezygnowała z tego i przestała chodzić do szkoły błagając rodziców żeby uczyła się w domu. Ci jednak nie zgodzili się i kazali się jej uczyć. Tak też zrobiła jednak nie chodziła na lekcje tylko sama uczyła się w domu z podręczników szkolnych i internetu. Postanowiła, że będzie zdawać maturę i trzymam za nią kciuki, że uda jej się. Ja jak było tak zostało. Szkoła jest, dom jest, rodzice są. Kiedy tylko mam chwilę pomagam Peam lub wychodzę do sklepu coś jej kupić. Przed świętami nawet wyciągnęłam ją do kosmetyczki i fryzjera. Ona została została przy blondzie, tylko podcieła je trochę, ja natomiast coś zmieniłam. Pomalowałam włosy na bardzo ciemy brąz, nawet trochę pod czerń podchodzi. Nie wyglądam źle, tylko trochę inaczej.
Spojrzałam kątem oka na siostre, zauważyłam jak bardzo się denerwuje. Szybciej oddychała, ręka, którą trzymałam spociła się, a jej oczy się błyszczały. Ścisnęłam jej dłoń próbując dodać otuchy lecz ona tylko blado się uśmiechnęła. Przeszłyśmy próg salonu.
Na kanapie siedział sam Niall czekając na nas. Rodzice pozwolili nam się z im same przywitać i nei wtrącać we wstępną rozmowę. Kiedy nas dostrzegł poderwał się z miejsca i szybkim krokiem podchodził jednak jego wzrok z moich zmienionych włosów przeniósł się trochę niżej i w bok. Momentalnie się zatrzymał i opuścił ręce, które już wyciągał. Otworzył usta i patrzył nie tyle co zdziwiony co przestraszony. Peam gniotła moją dłoń jednak nawet nie drgnęłam. Ze wstrzymanym oddechem czekałam na jego pierwsze słowa, których się nie spodziewałam. Oczekiwałam raczej "Jesteś w ciąży?!" "Boże..." albo pytania o ojca. Zaczął trochę inaczej.
-Co to kurwa jest?- wypowiadał słowa ostrożnie mocno zszokowany.
-Co?!- wydarłam się- uważaj na słowa!
-Przepraszam..- wybełkotał i niepewnie staną przed nami- Nie płacz...- delikatnie przytulił siostrę gdy zauważył, że jej oczy się zaczerwieniły. Poklepałam go po ramieniu, rozumiem co czuł, pewnie to co ja kiedy się dowiedziałam z jej krzyków dnia kiedy wszystko całkowicie się spieprzyło w jej życiu. Tylko, że on to zobaczył, anie usłyszał. Długo siedzieliśmy w salonie na sofie, przez jakiś czas w ciszy, ale w końcu zadał to pytanie.
-Kto jest ojcem?
-Nie wie- odpowiedziałam.
-Jak to nie wie?
-To było na imprezie, wiesz.. trochę się napiłam i tak wyszło- Nie wnikał w szczegóły tylko jeszcze raz mocno ją przytulił.
Wiem, że i jemu nie będzie teraz łatwo w trasie, czy ogólnie z dala stąd. Na pewno będzie się martwił i częściej dzwonił.
-A i jeszcze jedno- przypomniałam sobie o najważniejszej rzeczy- Nie mów nikomu.
-Nawet chłopakom?
-Zwłaszcza im.
Wieczorna kolacja jak co roku. Tradycyjna choć trochę niezręczna, ale jednak. Niall dał nam nowe ubrania przepraszając Peam, że nie wiedział (Że ma oczywiście kupić w innym rozmiarze czy coś) oraz po ślicznej zawieszce z koniczynką (dla mnie srebrną, a Peam złotą) mówiąc przy tym, że szczęścia nam się teraz trochę przyda. nawet nie spojrzałam co rodzicom dał tylko wręczyłyśmy mu we dwie jego prezent- piłkę do nogi i srebrny, grubszy łańcuszek. Co miałyśmy mu kupić? Przecież i tak może mieć wszystko.
-To od chłopców dziewczyny- podał nam pakunek owinięty w czerwony papier z pozłacaną kokardką. Wyjęłam z niego duży album. Kiedy tylko go otworzyłam na pierwszej lepszej stronie zebrały mi się łzy. Byłam tam ja z Peam opalające się, a obok Liam z Danielle, a za nimi skradający się Lou z wiadrem wody. Pamiętam tą sytuację. Dan prawie nie zabiła Tomma za zniszczenie włosów które dopiero uczesała. Tęsknie za nimi wszystkimi, bardzo. Może za Stylesem nie, on jest cholernym dupkiem. Nienawidzę go. A tak poza tym to chciałabym żeby reszta przyleciała w odwiedziny. Szkoda, że jedna z nas wpadła. Co by było gdybym to była ja? Załamałabym się, zresztą ona też się załamała, przez pierwsze 2 miesiące chodziła do psychologa. Na razie nie jest źle, dajemy radę choć jak zaczynam wspominać to tylko czekam na noc, aż będę mogła w ciemności się wypłakać.
*Następny dzień godzina 16:00*
-Przyśle wam prezent na urodziny, a jak się wyrwę to przyjadę- Mocno ściskałam blondyna w progu. Fajnie, że chociaż na ten jeden dzień przyleciał.
-Pamiętaj, żeby nikogo ze sobą nie zabrać- uśmiechnęłam się.
-Ok. Mogę zadać jeszcze jedno pytanie co do ... dziecka?- Przytaknęłyśmy- Który to miesiąc? Zapomniałem o tym, a to chyba dość ważne.
-Piąty/czwarty- odpowiedziałyśmy inaczej. Spojrzałyśmy po sobie.
-Yyy... Tak właściwie cztery i pół- naprowadziłam- Pocałował nas w policzki i ostatni raz oglądając się za siebie wsiadł do taksówki wiozącej go na lotnisko.
______________________________________________________
Hej Haj Hello. Co tam miśki? Wiem, że miał być w poniedziałek ale zapomniałam dodać xD wybaczcie. Jak się podoba? Wiem, że to taki skok w czasie i będzie też kolejny. Skomentujcie <3
niedziela, 21 kwietnia 2013
Hej kochane xx Proszę czytelników o przeczytanie!
Słuchajcie mam pomysł na nowe opowiadanie (Oczywiście to będzie cały czas aktualne i będę również je prowadziła). Tylko, że będzie trochę inne. Chłopcy będą owszem, ale nie jako gwiazdy i będzie to opowiadanie fantastyczne. Będą też wątki miłosne jak to zawsze u mnie.
Szczerze wam powiem, że to nowe opowiadanie jest od dawna w mojej głowie. nie wiem czy jestem psychiczna, ale powiem wam, że to co w nim będzie ja już przeżyłam w swojej wyobraźni, w swoim mózgu. Od dawna żyję w takim swoim świecie który istnieje tylko dla mnie. Chce wam po prostu udostępnić swój mózg. Nie wiem czy będę umiała to opisać ale postaram się, Włożę w nie całe serce, więc będę musiała mieć na nie czas. To opowiadanie będę na razie prowadziła (prolog już jutro dodam) a w tym samym czasie będę pracowała nad nowym lecz w najbliższym czasie go nie udostępnie. Kiedy powstanie jakaś jego część stworzę dopiero nowego bloga na którym będę udostępniać stopniowo nowe rozdziały.
Jak wam się podoba pomysł? I błagam nie mówcie, że jestem jakaś dziwna, wiem to. Uświadomiłam to sobie już dawno dawno temu kiedy to się zaczęło- czyli nie wiem, mam to od zawsze.
Skomentujcie z opiniami na temat mojego pomysłu.
Pozdrawiam i do jutra xx
Szczerze wam powiem, że to nowe opowiadanie jest od dawna w mojej głowie. nie wiem czy jestem psychiczna, ale powiem wam, że to co w nim będzie ja już przeżyłam w swojej wyobraźni, w swoim mózgu. Od dawna żyję w takim swoim świecie który istnieje tylko dla mnie. Chce wam po prostu udostępnić swój mózg. Nie wiem czy będę umiała to opisać ale postaram się, Włożę w nie całe serce, więc będę musiała mieć na nie czas. To opowiadanie będę na razie prowadziła (prolog już jutro dodam) a w tym samym czasie będę pracowała nad nowym lecz w najbliższym czasie go nie udostępnie. Kiedy powstanie jakaś jego część stworzę dopiero nowego bloga na którym będę udostępniać stopniowo nowe rozdziały.
Jak wam się podoba pomysł? I błagam nie mówcie, że jestem jakaś dziwna, wiem to. Uświadomiłam to sobie już dawno dawno temu kiedy to się zaczęło- czyli nie wiem, mam to od zawsze.
Skomentujcie z opiniami na temat mojego pomysłu.
Pozdrawiam i do jutra xx
Subskrybuj:
Posty (Atom)